Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Autor: Ks. Jacek Socha (Strona 22 z 36)

Wolny od samego siebie

     Tomasz Merton zdefiniował grzech pierworodny w następujący sposób: „Jestem od urodzenia zajęty samym sobą – to właśnie nazywamy grzechem pierworodnym”. Mogę być zanurzony w tym grzechu nawet wtedy, gdy mówię o innych i pozornie nie skupiam się na sobie. Często mówię o tych innych: bezdomnych, rozwiedzionych, niekatolikach, inaczej rozumiejących seksualność, nie z naszego kraju, nie z mojej partii, nie z mojego miasta, a jednocześnie ciągle może jedynie chodzić mi o mnie i o mój świat.


    Papież Franciszek uczy mnie, by wpierw słuchać i być z innymi. Tyle i aż tyle. Kilka lat temu kobieta, która jest zwolennikiem aborcji, zamówiła wielki wydruk w New York Times z prostym przesłaniem skierowanym do papieża: „Dziękuję Ci Franciszku, że mnie słyszysz”. Ona wiedziała, że papież ma radykalnie różne od niej poglądy na sprawę aborcji, ale jednocześnie zauważyła, że papież słucha, zaważa i szanuje. Franciszek nie jest zajęty sobą i takim chce uczynić mnie i Kościół.

Zachwyt

     Szopka Bożonarodzeniowa w gdyńskim „Mikołaju” zawiera m.in. „Pasterza w zachwycie”, który klęczy z uniesionymi dłońmi ( to ten z lewej strony).
     Te dni świąteczne są właśnie o zachwycie. Wpierw o zachwycie wobec Boga, który tak kocha, że staje się człowiekiem. Następnie o zachwycie nad człowiekiem – Św. Szczepanem. Bóg potrafi uczynić w nim niesamowite rzeczy. Szczepan-diakon troszczył się o ubogich, a to co robił miało znamiona „znaków i cudów”, wreszcie gdy umierał kochał nieprzyjaciół. Bóg się nim zachwycił.

Wsłuchać się w duszę

      James Hillman, amerykański psycholog, zmarły w 2011 roku, choć był agnostykiem, pisał znakomite teksty o duszy. Mówił, że psychologowie próbują naprawiać duszę, a teologowie ją ratować. Hillman twierdził, że dusza jest wieczna i najważniejsze, to się w nią wsłuchać. To niezwykle ważne zadanie dla współczesnego Kościoła, by wsłuchać się w to, co mówi dusza człowieka żyjącego na początku XXI wieku.

Całe szczęście, że dzisiaj nie utożsamiamy duszy z jakimś miejscem w człowieku. Świat duszy łączymy z: umysłem, duchem, sercem, życiem, ciepłem, człowieczeństwem, osobowością, indywidualnością, istotą, emocją, jakością, cnotą, moralnością, grzechem, mądrością, śmiercią i Bogiem. Dusza nie jest bezcielesna, gdyż często mówimy, że odbija się ona w czyiś oczach i wyraża się przez ciało lub, że ktoś swoim zachowaniem pokazał swą bezduszność. Dusza to żyjący człowiek z całym bogactwem swojej egzystencji.
Słyszałem niedawno o młodej kobiecie, która dzieliła się dziejami rozpadu związku ze swoim chłopakiem, którego kiedyś obdarzyła głębokim uczuciem. Ona, osoba o głębokiej wierze, chrześcijanka, zderzyła się z radykalnym materializmem owego mężczyzny. Według niego, nie ma czegoś takiego jak dusza i jej świat, gdyż istnieje tylko rzeczywistość fizyczna, która jedynie jest realna. Pewnego dnia zapytała go wprost: czy wierzysz, że masz duszę? On odpowiedział negatywnie. Ostatecznie, nie bez bólu serca, ich związek się rozsypał. Dlaczego? Odpowiedź jest w ciekawym jej spostrzeżeniu: jeśli ktoś nie wierzy w istnienie duszy, jak może być moją bratnią duszą?

List ks. proboszcza na Kolędę 2017-2018. O czymś dla ducha i dla ciała, czyli o zupie chylońskiej

Gdynia, 2017-12-12

        Moi drodzy,  

      Przeżyliśmy w grudniu przepiękny czas rekolekcji adwentowych, które poprowadziło dwóch dominikanów: o. Adam Szustak i o. Tomasz Nowak. Po raz kolejny, zwłaszcza wieczorami,  nasz parafialny kościół wypełnił się ludźmi aż po brzegi. Z nauk rekolekcyjnych i wspólnej modlitwy skorzystało wielu chylonian, ale też i gości. Co pozostało w nas z tych dni? Muszę się przyznać, że bardzo poruszyło mnie rozważanie o ubogiej wdowie, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki, czyli wszystko co miała i jej gest został zauważony i pochwalony przez Jezusa Chrystusa (por. Łk 18, 9-14). Nasi rekolekcjoniści opowiedzieli, w kontekście tej ewangelicznej historii,  o dziewczynie, która czytając ten tekst z Biblii nie utożsamiła się z którąś z ludzkich postaci, ale z bólem wyznała, iż czuje się jak skarbona do której każdy wrzuca to,  co mu zbywa. Nikt nie dał jej nigdy siebie.

       Myślę, że wielu z nas może się tak właśnie czuć,   zwłaszcza wtedy,  gdy dotykają nas:  samotność, choroba, starość, rozpad małżeństwa, brak jedności w rodzinie czy po prostu nasz lub czyiś grzech. Czy jesteśmy skazani na „bycie skarboną pełną ochłapów?” Otóż,  nie. W kontekście tego bolesnego doświadczenia,  ale i nadziei,  chciałbym napisać o trzech sprawach:

Czytaj dalej…

Pokaż mi swoje dzieci

       Kiedyś, w dyskusji na tematy wewnątrzkościelne, usłyszałem takie oto stwierdzenie: jeśli ktoś zażarcie krytykuje wspólnoty charyzmatyczne, neokatechumenalne i inne, to zapytaj go: czy mógłbyś pokazać mi swoje dzieci w porządku wiary i konkretne owoce wypływające z przyjęcia  mocy Ewangelii w ich życiu?  Dlatego ucieszył mnie tekst ks. D. Kowalczyka o owocach działalności jezuitów i ludzi świeckich w centrum ewangelizacyjno- formacyjnym Mocni w Duchu w Łodzi   (http://gosc.pl/doc/4346443.Po-owocach-poznacie-lodzkich-jezuitow) i myślę, że jest to kolejne dobre słowo w kontekście krytyki wspólnot charyzmatycznych w wydaniu m.in ks Kobylińskiego i bp Czai. Podobne świadectwo do ks. D. Kowalczyka mógłby napisać np Ks. Z. Wądrzyk, dyrektor Gdańskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji, o owocach życia wiarą tego środowiska: o małżeństwach i rodzinach, o powołaniach kapłańskich, do życia konsekrowanego m.in u betlejemitek oraz jako dziewice konsekrowane,  o prowadzeniu ewangelizacji w formie kursów czy rekolekcji parafialnych,  a ostatnio Kursu Alfa, o żmudnej pracy ludzi ze SNE dla swoich parafii.
Mam osobiste doświadczenie posługi w dwóch dużych wspólnotach SNE na gdańskim Ujeścisku i we Wspólnocie SNE Magnificat w Gdyni i na własne oczy widzę owoce działania Boga w życiu ludzi, którzy zaangażowali się w konkretną formację i doświadczenie wspólnotowe.

„Skandaliczne” zachowanie papieża Franciszka i abp Krajewskiego

      Chyba już dawno nie byłem tak poruszony z powodu czyichś słów i zachowań w Kościele. Chodzi o to, co powiedział abp Krajewski dając świadectwo o papieżu Franciszku, o tym w jaki sposób on myśli i co robi, gdy spotyka zagubionego grzesznika. Pomyślałem: jak ja obciążyłem Ewangelię swoimi interpretacjami i ludzkimi „zmiękczaczami”, tymczasem dzisiaj Bogu chodzi o powrót mój i innych chrześcijan do Ewangelii: bez komentarzy, bez dodatków, bez „ale”, do nagiej Ewangelii i do pytania: co zrobiłby Jezus?
 

Mistrz wiary

    Abp Ryś wspomina czasami w swoich konferencjach ks. Alana Fudge,  londyńskiego proboszcza. Stał się on nauczycielem w wierze dla przyszłego biskupa, zwłaszcza poprzez sposób w jaki żył, głosił Słowo i duszpasterzował. Zmarł w 2011 roku. Znalazłem ten oto film z niedzielnej, porannej Eucharystii z parafii ks. Alana. Przepiękna Liturgia i głębokie Słowo m.in o tym dlaczego w wizji męczeństwa św. Szczepana Jezus stoi, skoro w „Wierzę” wyznajemy, iż siedzi po prawicy Ojca. Ks. Alan mówi, iż jest to dobra nowina dla wszystkich przeżywających cierpienia. Jezus, wobec nich i ich cierpienia, również stoi, aktywnie wspiera i nie zapomina.

PS Zauważcie jak piękne jest baptysterium w tym kościele.

Od paranoi do metanoi w myśleniu o papieżu Franciszku

    Ostatnia fałszywa wiadomość na temat listu papieża Franciszka do pary homoseksualnej, w którym rzekomo miałby pobłogosławić ich wspólne wychowywanie dzieci,  wywołała kolejne lękowe reakcje. W rzeczywistości była to standardowa odpowiedź na prośbę o błogosławieństwo, którą składają tysiące pielgrzymów w Watykanie i która to została wysłana na adres jednego z owych mężczyzn. W kontekście tego wydarzenia zauważyłem, że wystarczy jakakolwiek bzdurna informacja o papieżu,  a już pojawiają się oskarżenie i podejrzliwość.  Wydaje się więc, że ważnym wyzwaniem jest dzisiaj podjęcie wysiłku dla zrozumienia Franciszka. Myślę, że punktem wyjścia w poznaniu obecnego papieża jest „Evangelii Gaudium”,    jako jego programowy tekst. Lektura tej adhoratacji może uspokoić lęki i poderzliwość tych katolików, którzy słyszą o Franciszku jedynie z sensacyjnych, wątpliwej wartości,  wiadomości internetowych.

    Jednym z podstawowych ruchów jakie Franciszek chce wykonać w Kościele, to ten od paranoi do metanoi. Symbolem paranoi jest bokser z wysoko postawioną gardą, który za wszelką cenę chce się obronić przez atakującym go przeciwnikiem. Taką postawę mogą również podjąć chrześcijanie względem świata, a wtedy wiele składowych otaczającej nas rzeczywistości będziemy postrzegać jedynie jako zagrożenia. Symbolem metanoi jest Jezus Chrystus rozpięty na krzyżu, z ramionami rozciągniętymi i otwartymi. On był i jest „matanoiczny”,  gdyż wydał siebie za nas.

Wakacje jako szabat

    Czego symbolem jest przepełniona walizka, której nie można domknąć?  To symbol życia człowieka w XXI wieku. Jesteśmy przeciążeni: informacjami, e-mailami, telefonami, troskami i zadaniami. Wydaje się, że ciągle mamy włączoną w sobie funkcje „standby” i na pewno jest to nienormalne. Kończymy dzień zmęczeni, ze świadomością, że tyle jest jeszcze do zrobienia, że ciągle  jest jeszcze ktoś,  do kogo powinniśmy zadzwonić, z kimś  się spotkać czy też  wysłać e-mail. Myślę, że wielu z nas odnajdzie się w tym opisie. Ja na pewno. Kiedykolwiek tak się czujemy, to oznacza, że zgubiliśmy właściwy sens przeżywania czasu. Życie to z jednej strony sprawa pracy i zadań, ale to również regularny czas, by mieć  szabat, by odpocząć i ucieszyć się.

   Bóg, co pokazuje Biblia, ustanowił  rytm czasu: sześć dni pracy i dzień odpoczynku szabatowego; siedem lat pracy i rok wypoczynku szabatowego;  czterdzieści dziewięć lat pracy ( siedem razy siedem) i następnie Rok Jubileuszowy; i na końcu,  praca przez całe ziemskie życie i wieczny szabat. Owa biblijna idea pokazuje, iż presja, pośpiech i dni pracy powinny być regularnie przerywane poprzez odpoczynek, świętowanie, aż po ustanie wszelkiej pracy i „wejście” w radość bez końca poza czasem.

    Co więc konstytuuje czas szabatu?  

    Po pierwsze, szabat oznacza nadzwyczajny czas, kiedy normalna praca i presja ustają. Tworzy się wtedy przestrzeń dla głębszych rzeczywistości. Oznacza to również, że nie żyjemy dla pracy, ale praca istnieje byśmy mogli żyć i kochać.  

   Następnie,  szabat oznacza czas radości i świętowania. W szabat powinniśmy jeść lepsze niż zazwyczaj jedzenie, ubierać odświętne stroje, cieszyć się Ziemią i sobą nawzajem. W szabat powinniśmy “pić z kielicha życia”.

   Szabat to  również czas pojednania, przebaczenia, darowania długów i pokoju między wrogami. Jeśli nasze wakacje, czy jakikolwiek inny wypoczynek,  nie są połączone z przebaczeniem i pojednaniem,  wtedy nie wypoczniemy prawdziwie. Możemy wrócić z pięknych miejsc i będziemy dalej zmęczeni. Dlaczego? Dlatego, że nie przebaczyliśmy i nasze zranienia i zgorzknienie będą nadal zakorzenione głęboko w nas i pozostaną źródłem niepokoju.

   Wayne Muller, amerykański psychoterapeuta i pisarz z dziedziny duchowości, kilkanaście lat temu, napisał książkę zatytułowaną: ”Sabbath: Finding Rest, Renewal, and Delight in our Busy Lives” (Szabat: znaleźć odpoczynek, odnowę i radość w naszym zagonionym życiu). Oto kilka jego cennych myśli:

– Szabat nie musi trwać rok lub dzień, to może być popołudnie, godzina,  a nawet kilka chwil zaczerpnięcia z źródła odpoczynku i radości. To czas słuchania, tego co jest głęboko piękne, prawdziwe i ubogacające.

– Szabat to pewien rodzaj życiodajności. Są takie rośliny, które jeśli nie „odpoczną” zimą, to nie wydają owoców na wiosnę, latem czy jesienią. Pewien czas odpoczynku, podczas którego nasze „życiowe korzenie” w ciszy są karmione, jest kluczem do bycia zdrowym. My również, podobnie jak rośliny,  potrzebujemy takiego czasu „zimowego odpoczynku”.

– Bóg powiedział: “Sześć dni będziesz pracował, a siódmego dnia jest szabat dla Pana”. To nie jest życiowa sugestia, to jest przykazanie, tak  samo ważne jak inne Boże przykazania.

       Bardzo potrzebujemy szabatu, który dla chrześcijan jest odpoczynkiem w Jezusie Chrystusie i jest związany ze świętowaniem: niedzieli, Wielkanocy, świąt kościelnych i rodzinnych, Eucharystii i każdej chwili życia jako czasu, który dał nam Pan. 

    Szabat to również radość i odpoczynek poprzez piękną muzykę i dzieło stworzenia:

« Starsze posty Nowsze posty »