Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Po drodze – blog ks. J. Sochy (Strona 1 z 25)

Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.

Kłopot z Bogiem

 
      Ks. prof. Waldemar Chrostowski opowiadał niedawno w Krakowie historię, której był uczestnikiem. Otóż, w synagodze przylegającej do tzw Ściany Płaczu w Jerozolimie zauważył, pośród wielu modlących się głośno żydów, mężczyznę , który wymachiwał ręką ku górze i wołał: ” Ty twierdzisz, że masz kłopot ze mną! Chciałbym CI dzisiaj powiedzieć, że ja mam kłopot z Tobą!”. Słysząc to ks. Chrostowski zapytał owego modlącego się specyficznie mężczyznę : „Co się wydarzyło?”, a on na to „Syn mi zmarł. Nie tak miało być”. Bardzo mocno zapadła mi w pamięć ta historia.

Jubileusz Archidiecezji Gdańskiej!

 
      Komu przekażemy Kościół? Takie pytanie zadano sobie w Łodzi w przeżywaniu jubileuszu istnienia archidiecezji. Dzisiaj po raz pierwszy rozmawialiśmy o tym, jak chcemy i jak Bóg chce byśmy przeżyli jubileusz 100 lecia archidiecezji gdańskiej w 2025 roku. Wysłuchaliśmy dwóch świadków, którzy opowiedzieli nam jak jubileusz przeżyli w Łodzi i Koszalinie.
Po spotkaniu zostały mi następujące myśli:
– Nie będziemy obchodzić rocznicy, ale jubileusz, stąd nie było mowy m.in. o sympozjum 🙂,
– Chodzi o to by, stać sie bardziej wolnymi w Chrystusie ( Żydzi w przeżywaniu jubileuszu nawiązują do wyjścia z Egiptu),
– Jubileusz to nawrócenie i ewangelizacja ( w Łodzi zaczęto od misji w kościołach stacyjnych i rekolekcji dla księży i kontynuowano poprzez rekolekcje ewangelizacyjne w wyznaczonych miejscach),
– Jubileusz to odsłanianie obecności Jezusa na peryferiach i w kulturze,
– Jubileusz to pielgrzymowanie np całej diecezji do papieża Franciszka,
– Jubileusz może mieć rownież aspekt ekumeniczny, np wspólne przeżycie obrzędu Mandatum ( obmycia nóg ).

Equipes Notre-Dame, Franciszek i rozeznanie duchowe

 
 
      Przeżyłem dni skupienia z kilkoma rodzinami zrzeszonymi we wspólnocie, która jest częścią ruchu katolickiego zwanego Equipes Notre-Dame (tzw. Endy) . Pojechaliśmy do Dużej Klonii niedaleko Brus i było nam tam bardzo dobrze.
     Charyzmat tej wspólnoty daje życie rodzinom, z którymi się od września spotykam i ufam, że będzie kolejnym źródłem życia „mikołajowej” parafii.
Ciekawe, że zeszyty formacyjne, przygotowane przez francuskie centrum na ten rok, zatytułowane są „Życie i rozeznawanie” i korespondują z tym, co od kilku tygodni mówi papież Franciszek podczas środowych katechez. Otóż, papież dzieli się tematem rozeznawania duchowego. W minioną środę mówił ciekawie, że warunkiem rozeznawania duchowego jest „czytanie” swojej Księgi Życia. W katechezie papież daje ważną wskazówkę-pytanie: „Możemy zadać sobie pytanie: czy kiedykolwiek opowiedziałem komuś o swoim życiu? …Jest to jedna z najpiękniejszych i najbardziej intymnych form komunikacji: opowiedzenie o swoim życiu. Pozwala nam odkryć rzeczy dotąd nieznane, małe i proste, ale jak mówi Ewangelia, właśnie z drobnych rzeczy rodzą się wielkie (por. Łk 16,10)….
      Rozeznawanie jest narracyjnym odczytywaniem chwil pięknych i mrocznych, pociech i przygnębień, których doświadczamy w trakcie naszego życia. Rozeznanie jest sercem mówiącym nam o Bogu, i my musimy nauczyć się rozumieć Jego język. Zapytajmy siebie na przykład na koniec dnia: co się dzisiaj wydarzyło w moim sercu. Niektórzy uważają, że robienie tego rachunku sumienia to rozliczanie się z grzechów, które popełniliśmy, a czynimy ich tak wiele. Ale nie, nie chodzi o to: co się wydarzyło w moim wnętrzu: doznałem radości – co przyniosło mi radość? byłem smutny- co sprawiło mi smutek? W ten sposób trzeba się uczyć rozeznawania co się w nas dzieje”.

Nauczyciel o 4 nad ranem

 
       Dzisiaj, w Dniu Nauczyciela myślę o nauczycielkach i nauczycielach i modlę się za nich, za tych którzy mnie uczyli i za tych, którzy są wokół mnie i uczą dzisiaj. Towarzyszy mi poruszający tekst Jarosława Mikołajewskiego, który w październikowym miesięczniku „W drodze” pisze o swojej żonie:
      „Prócz sobót i niedziel budzę się mniej wiecej o czwartej. A raczej jestem budzony. Nie przez śpiew ptaków, tylko przez terkot drukarki. To nie może być nic innego, tylko żona, która przygotowuje się do lekcji. Moja żona uczy francuskiego w szkole podstawowej i sama tworzy materiały. Robi kolaże, wycina obrazki i wkleja do ćwiczeń…
      Praca mojej żony to chyba ostatni obszar życia społecznego, który przypomina <<Serce>> Edmonda de Amicisa. Moja żona otwiera się na ten świat, przyjmuje do siebie i śpi z radościami, zartwieniami, tragediami swoich uczniów. Z ich pytaniami”.
      Jestem wdzięczny dzisiaj za takich nauczycieli.

Co onacza znak pokoju w tradycji rzymskiej?

 
       Tyle lat sądziłem coś innego, a tu lektura mądrej książki otwiera nowe, piękne horyzonty.
       „…mam rozpoznać w stojącym obok mnie zmartwychwstałego Chrystusa. Jeśli chcesz się pojednać ze swoim bratem, nie rób tego w czasie Eucharystii, ale przed. Kiedy celebrujesz, odkryj, że stojąca obok ciebie osoba to twój brat i siostra, ich takze przemienia Zmartwychwstały. Jeśli przyjrzeć się sekwencji gestów i słów, którym towarzyszy znak pokoju w rycie rzymskim, wszystkie one ukierunkowują nas na spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem – łamanie chleba, modlitwa, słowa: <<Pokój Pańskie niech zawsze będzie z wami>>”.
 

„Złoty ptak” czyli bajka dla seniorów oraz potrzeba myślenia symbolicznego

 
   Nie wystarczy racjonalny sposób pojmowania świata i badania go, a myślenie symboliczne nie jest przywilejem dzieci, poetów czy osób niezrównoważonych psychicznie. Symboliczne myślenie jest niezbędną częścią ludzkiego życia. Ono wyprzedza język i rozumowe rozprawy. Symbol ujawniania pewny aspekt rzeczywistości, jej głębie. Tylko symbol uzdalnia nas do ogarnięcia Tajemnicy, co potwierdza nam język Biblii, Ojcowie Kościoła, wielcy mistrzowie życia duchowego, a także pisarze bajek.
    W minioną środę poznawałem wraz z „mikołajowym” Klubem Seniora tajemnicę życia poprzez bajkę braci Grimm zatytułowaną „Złoty ptak”. Ona uruchamia w człowieku myślenie symboliczne i dotyka tego, czego myślenie racjonalne nie potrafi. Rytm owej bajki, jej harmonia, liczne powtórzenia oraz m.in. postać lisa są przepięknym przykładem jak język symboliczny może nas poruszać do głębi.
 

Schodzenie z góry z Jonaszem i takie tam inne

 
 
        Podczas wyjazdu w Bieszczady miałem okazję schodzić z jednej z gór wraz braćmi: Tobiaszem, Jonaszem, Samuelem i Joachimem oraz z ich rodzicami: Gosią i Pawłem. To były bardzo pouczające chwile, budzące mój podziw dla rodzciów. Jonasz, przeżywa właśnie czas eksplozji pytań. Musiałem zmierzyć się z dzisiatkami pytań, m.in. chociażby z takim: czym się różni kamień od cegły? Tak jak wiele pytań zadawał mi Jonasz, tak wiele było przeżyć na naszym kilkudniowym wyjeździe. Chyba pierwszy raz doświadczyłem piosenkowej prawdy, że „w górach jest wszystko”. Piękna pogoda i oberwanie chmury z burzą; sport i świetny koncert Łukasza Nowaka, jazda wąskotorówką, cisza i gwar….i tak w nieskończoność jak Jonasz 🙂
      Nade wszystko były rozmowy, wspólne bycie, śmiech i poważne debaty; dzieci, młodzież i dorośli w jedności Ducha 🙂, czyli Szkoła Ewangelizacji Magnificat, a nawet szerzej po prostu Kościoł jaki kocham.
 

Zwycięstwo i nadzieje

 
   Dzisiaj „Sroki” z Newcastle pokonały Nottingham Forrest 2:0 w pierwszym meczu nowego sezonu. Na stadion przyszło ponad 52 tys. ludzi . Przepiękną, pierwszą bramkę strzelił Fabian Schar.
Na trybunach zawisł wielki, kolorowy baner z napisem: „Powstaje jutrzenka, powstał nowy dzień, jest nowe życie dla Newcastle United w nowym sezonie”. Ciekawe, że kibice używają języka religijnego bardzo podbnego do tego, którego dzisiaj rano doświadczyłem w pięknej katedrze w Durham. Otóż przy grobie św. Bedy umieszczono cytat z jego komentarza do Apokalipsy: „Chrystus, Gwiazda Poranna, gdy noc tego świata zanika, przynosi swoim świętym nadzieję światła Życia i rozpoczyna niekończący się dzień”.
    Na stadionie były dzisiaj: śpiewy, braterstwo, emocje, gesty i zaangażowanie. Widać jak ludzie bardzo tego potrzbują. Znam osoby, które układają swoje życie, także rodzinne, według terminarza Premier League. Można powiedzieć, że szukają swoich nadziei, ale nawet najlepsza liga, ta angielska, może im dać „małą” nadzieję. O tę przez duże „N” trzeba pytać takich ludzi jak św. Beda.
   Mecz dzisiaj był piękny, a sezon zapowiada się bardzo ciekawie. Być może „Sroki” powalczą wreszcie o pierwsze miejsca.
 
 
PS  Dziękuję rodzinom „barankowym” za prezent – bluzę, którą mogłem wziać ze sobą na mecz.
 

Turysta czy pielgrzym?

 
        Jedną z rzeczy, która odróżnia turystę od pielgrzyma jest to, iż ten pierwszy zwyczajnie przechodzi przez miejsca, natomiast ten drugi pozwala miejscom i ludziom „przechodzić” przez niego, zmieniać go, wpływać na niego i „dotykać” go. Tę myśl zaczerpnąłem od Ian’a Bradley’a, który jest profesorem w St. Andrews i napisał ciekawą książkę o pielgrzymowaniu po jednym z rejonów Szkocji (The Fife Pilgrim Way). Trzeba przyznać, że wspomniany autor związał się z niezwyklym miejscem. W Średniowieczu było to trzecie miejsce pielgrzymkowe w Europie. Pielgrzymowano tu do wielkiej katedry, w której przechowywano relikwie św. Andrzeja Apostoła. Dzisiaj, po katedrze, zostały tylko ruiny, a wielu ludzi przyjeżdża tu ze względu na słynne pola golfowe, podobno najstarsze na Wyspach.
       Nigdy golfem się za bardzo nie intersowałem, odwiedziłem piękne St. Adndrews ze względu na ludzi, historię i urok miejsca. Mam nadzieję, że byłem tam pielgrzymem, a nie turystą. Miejsce to odnlazłem spotykjąc się wcześniej z lekturą tekstów i nagraniami konferencji Toma Wright’a, który wykłada w St. Andrews, a wczesniej był biskupem w Durham. Czytałem podczas pielgrzymowania „Dobrą Nowinę” świetną jego książkę, wydaną przez krakowskie WAM.

Ennio

 
      Dawno już nie słyszałem oklasków w kinie i to mimo wymagającego, długiego filmu dokumentalnego. „Ennio” to piękna historia wielkiego kompozytora Ennio Morricone. Podnosi na duchu. W tle życia kompozytorskiego można zobaczyć szczęśliwe małżeństwo z Marią.
    To,  z czym wyszedłem z kina, to nade wszystko wielkość dzieła Ennio Morricone. Jest w tym coś z wielkiego, stwórczego ognia Boga, który zapalił tego człowieka.
     Jeden z bohaterów filmu mówi wprost, że jesli ktoś nie poznał nigdy Boga, to ma szansę odkryć go w muzyce Ennio Morricone.
« Starsze posty