Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Po drodze – blog ks. J. Sochy (Strona 1 z 23)

Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.

Jezus i Wielki Wybuch

   NASA wystrzeliła niedawno w kosmos teleskop Jamesa Webba. To największy i najdroższy teleskop jaki kiedykolwiek zbudowano. Sześć miesięcy zajmie mu pokonanie ponad półtora miliona kilometrów od Ziemi, by znaleźć stałe miejsce w kosmosie, a następnie rozpocząć przesyłanie zdjęć na Ziemię. Te zdjęcia będą prawdopodobnie takie, jakich nigdy wcześniej nikt nie widział. Można mieć nadzieję, że pozwolą zajrzeć w przestrzeń do samego końca naszego wciąż rozszerzającego się wszechświata, aż do pierwszych cząstek, które wyszły z pierwotnej eksplozji Wielkiego Wybuchu, który rozpoczął czas i nasz wszechświat.

Czytaj dalej…

Wspólne sprawy


        Zmarł ks. Rafał Sarama. To już druga śmierć pośród kolegów z mojego rocznika seminaryjnego. Z Rafałem razem zaczynaliśmy studia w seminarium, choć on święcony był później. Mieliśmy wiele wspólnego: Gdańsk – miasto z którego pochodzimy, wspólne lata w seminarium, wspólne pielgrzymowanie na Jasną Górę, choć ks. Rafał wiele razy więcej, ale ciekawe, że obydwaj chodziliśmy zarówno z grupą gdańską jak i gdyńską. Ta sama sympatia ku piłce nożnej, co odkrywaliśmy już na pierwszym roku seminaryjnym grając zawzięcie mecze na oliwskich boiskach, czasami się ciesząc (zob. fotografia :)), a czasami kłócąc. Połączył nas chrzest i kapłaństwo w tym samym prezbiterium diecezjalnym.
Ufam, że najważniejsze wspólne jeszcze przed nami, wszak Bóg przychodzi z przyszłości.

Człowiek nadziei

 
     Desmond Tutu pewnej niedzieli, gdy sprawował Liturgię, zobaczył żołnierzy z karabinami wymierzonymi w niego i uczestników nabożeństwa. Arcybiskup patrząc w oczy napastników powiedział : „Cieszę się, że dołączyliście do zwycięskiej strony! Już wygraliśmy!” Mówiąc to, nie mówił o bitwie przeciwko apartheidowi, która w tamtym momencie była jeszcze daleka od wygranej. Mówił o zmartwychwstaniu Jezusa, które zapewnia, że w końcu dobro zatryumfuje nad złem, miłość nad podziałami, sprawiedliwość nad niesprawiedliwością, a życie nad śmiercią. Jego nadzieja była oparta na wierze w obietnicę, którą dał Jezus Chrystus i ufności w to, że Bóg ma moc tę obietnicę wypełnić. Nadzieja to nie jest optymizm i nie ma nic wspólnego z pobożnym życzeniem. Nadzieja związana jest obietnicą Boga. Pięknie wyraziła to Julianna z Norwich pisząc: „A na końcu wszystko będzie dobrze”.
      Abp Tutu był człowiekiem nadziei, anglikańskim duchownym i laureatem pokojowej nagrody Nobla. Zmarł 26 grudnia 2021 r.
 

Nowy człowiek, nowa wspólnota, nowa kultura

 
      Ks. Dariusz Kotecki z Torunia, w sobotę podczas dnia skupienia dla księży Archidiecezji Gdańskiej, przypomniał nam wizję chrześcijaństwa ks. Franciszka Blachnickiego. Została ona streszczona poprzez trzy nowości. Otóż, to Duch Święty działający w Słowie tworzy w sercu człowieka nowe prawo, nowy człowiek buduje relacje i w ten sposób tworzy nową wspólnotę, a nowe wspólnoty rodzą nową kulturę życia. Z tą myślą w głowie pojechałem wieczorem do Jastrzębiej Góry, gdzie uczestnicy chylońskiej Alphy przeżywali swój weekend rekolekcyjny i zobaczyłem jak w praktyce rozpoczyna się proces opisany przez ks. Blachnickiego.
 
 

Czy dusza się starzeje?

      Ciało się starzeje, a dusza dojrzewa. Trudne doświadczenia, grzechy, droga nawrócenia, a także fizyczna kruchość mogą być drogą do dojrzewania duszy. Tak jak dobre wino, dojrzewa w popękanych beczkach, tak dusza dojrzewa w ciele i w historii, które pękają i trzeszczą.
     Hebrajskie słowo „przenikać” oznacza również sprawdzać, stąd kiedy psalmista mówi „przenikasz i znasz mnie Panie” oznacza to proces sprawdzania, doświadczania. Opatrzność sprawdzając prowadzi ku dojrzałości.
      Dojrzewanie duszy, czyli człowieka można wyraźnie zauważyć w głównym bohaterze rosyjskiego filmu „Wyspa”, który przechodzi drogę od młodej niedojrzałości ku mądrości starca. Płaci za to wielką cenę, ale na końcu życia jest dojrzały.
       Poranek nie wie tego, co wie wieczór. Wieczór jest dojrzalszy.

Bez lekarstwa na bycie człowiekiem

      Historia Kate Bowler stała się dzisiaj dla mnie komentarzem do Liturgii. Ta kanadyjska historyk chrześcijaństwa, wykładowczyni na jednej z amerykańskich uczelni, przez wiele lat zajmowała się naukowo badaniem tzw. teologii sukcesu, która uczy, że wiara i cnota zostaną wynagrodzone zdrowiem i bogactwem. Jej mottem jest wyznanie: „bądź wola moja”.
   Bowler odkryła fiasko takiej teologii we własnym doświadczeniu. Mając 35 lat usłyszała diagnozę, iż jest chora na nowotwór. Była w szcześliwym małżeństwie, po wielu latach starań urodziła jedynego syna i nagle… świat się zawalił. Kiedy o tym napisała na łamach New York Tims’a otrzymała wiele e-maili od swoich czytelników. Była już wtedy znaną autorką. Listy te były często płytkimi pocieszeniami lub przygnębiających tekstami. Ktoś radził, że wyzdrowieje, gdy zje to czy tamto, czy też przeczyta tę lub inną książkę. Ktoś inny twierdził, iż musiała ona lub jej przodek popełnić jakiś grzech, bo przecież dobrych ludzi spotykają tylko dobre rzeczy.
 
   Bowler, żyjąc z chorobą, przekonała się, że wbrew temu, w co kazali wierzyć głosiciele dobrobytu, „Bóg kocha cierpiących, słabych i kruchych” . On obiecuje, że nigdy nie porzuci nas w naszym bólu. Choroba, z którą nadal żyje, nie przerwała jej wielu pięknych relacji, a nawet niektóre pogłębiła.

Czytaj dalej…

„Barankowa” rewitalizacja

 
       Byłem uczestnikiem kongresu na temat rewitalizacji duchowej miast w Łodzi, co było twórczym, ciekwym i inspirującym doświadczeniem. Następnie, niemalże „z drogi”, przeżyłem to, o czym rozmawialiśmy i o co modliliśmy się w Łodzi, tzn. ewangelizację w środku miasta, w Gdyni. Otóż, w sobotę odbyło się pierwsze spotkanie grupy rodzin, z których dzieci rozpoczęły drogę do Pierwszej Komunii Świętej. Projekt zwany „Baranki” prowadzi małżeństwo z towarzyszeniem księdza. Robią to twórczo, zwyczajnie, kolorowo i żywo, angażując dzieci i rodziców.
      Ciekawe, że ludzie potrafią pokonać drogę ze Słupska do Gdyni, by włączyć swoje dzieci w ów projekt i tak będzie co miesiąc, aż do 4 czerwca, a potem mamy w planach pielgrzymkę do Rzymu na spotkanie rodzin z papieżem Franciszkiem.
 

Bieniszew

 
         Bieniszew koło Konina to miejsce, które dosyć regularnie odwiedzam. Mieści się tutaj jeden z dwóch klasztorów kamedulskich w Polsce.
       Dzisiaj, kiedy wszedłem do krypty w kościele, odkryłem, że w ciągu minionych kilkunastu lat zmarło dwóch mnichów, których znałem. Byłem wiec i jestem świadkiem historii, która się tutaj dzieje. Ta moja historia w Bieniszewie to owi mnisi, rytm modlitwy niby takiej samej, a jednak co roku innej, wypoczynek i lektury z którymi przyjeżdżam.
       W tym roku czytam tutaj kapitalną książkę Timothy Radcliffa OP zatytułowaną „Żywy w Bogu. Chrześcijańska wyobraźnia”. Autor cytując Daga Hammarskjölda, nieżyjącego sekretarza generalnego ONZ, pisze:” Za to co było: <<dziękuję>>, na to co będzie mówię zaś <<Tak>>”. Niewiele słów, ale ich gęstość sprawia, że pasują do miejsca, w którym jestem. Chyba tutaj jakoś łatwiej je wypowiedzieć.
 

Miej ciekawe życie

       W najnowszym numerze czasopisma „The Tablet” znalazłem opowieść o Maev O’Collins. Gerald, jej brat, jezuita, biblista i teolog,   głosząc kazanie na pogrzebie siostry, pod koniec lipca br., wspomniał, iż kiedyś przyleciał do niej w odwiedziny, gdy studiowała w Nowym Jorku, a on spędzał urlop naukowy w Bostonie. Powiedział, że była wtedy niezależna i niestrudzona. Wciągnęła swojego młodszego brata, by wspierał jej różne sprawy. Pewnego weekendu zajmowała się pięcioma australijskimi aborygenami, którzy odwiedzili ONZ; innym razem  FBI dokonało nalotu na jej kościół i aresztowało Philipa Berrigana, za jego protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. „Nigdy nie spotkałem chrześcijanki, która wierniej praktykowałaby to, co św. Jakub napisał w swoim liście: <<Wiara bez uczynków jest martwa>>”.

Czytaj dalej…

« Starsze posty