Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Po drodze – blog ks. J. Sochy (Strona 2 z 25)

Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.

Tylko to

 
        Istnieje tylko jedna, bezdyskusyjna zasada dotycząca modlitwy: pokaż się, pokazuj się regularnie przed Bogiem. Wzloty i upadki naszego umysłu i serca mają drugorzędne znaczenie.
(Por. R. Rolheiser, Domestic Monastery)

Koniec na Ziemi jest mały

 
       U salwatorianów w Krakowie powstała nowa część domu rekolekcyjnego, zwanego Domem Słowa. Niezwykłą rzeczą w owym miejscu jest mozaika zatytułowana „Nowe Jeruzalem”,  autorstwa O. Marko Rupnika. Na zakończenie rekolekcji poświęconych słuchaniu Słowa, dwóch prowadzących, czyli abp Grzegorz Ryś i ks. Krzysztof Wons dzielili się swoim „odczytaniem” mozaiki. Księga, którą trzyma Baranek i Maryja naznaczona jest greckimi literami alpha i omega. Abp Grzegorz zauważył, iż omega w ikonografii chrześcijańskiej była często przedstawiana poprzez bardzo mały znak graficzny i miało to niezwykle istotne znaczenie. Otóż, koniec-omega na Ziemi będzie oznaczać dla nas ludzi pozostawienie tego, co w perspektywie nieba-Niebieskiego Jeruzalem jest niewielkie.
     Jedynym mankamentem mozaiki w Krakowie jest właśnie to, iż omega jest tej samej wielkości, co alpha. Poza tym, dzieło jest piękne, głębokie i warte zobaczenia! Jednakże najpiękniejsi w Domu Słowa są ludzie, dla których początkiem jest Nowe Jeruzalem!
 

Zstąpił do piekieł 2022 roku

 
   Jak dzisiaj rozumieć tę prawdę „Zstąpił do piekieł”? Dwa zdjęcia niech ją boleśnie rozjaśnią. Pierwsze to obraz młodego człowieka, który pracuje przy ekshumacjach w Mariupolu, a drugi to obraz wydobywanego ciała z masowego grobu w Buczy na tle cerkwi. Kto może ożywić te sceny? Kto może je przezwyciężyć? Nie ma łatwych i szybkich odpowiedzi.
   Dzisiaj sprawując we wspolnocie prafialnej Jutrznię i Godzinę Czytań dostaliśmy słowo ze starożytnej homilii, które rzuca trochę swiatla na dzisiejsze piekło wojny w Ukrainie i w naszych ludzkich sercach:
” Powstań, wyjdźmy stąd! Ty bowiem jesteś we Mnie, a Ja w tobie, jako jedna i niepodzielna osoba. Dla ciebie Ja, twój Bóg, stałem się twoim synem. Dla ciebie Ja, Pan, przybrałem postać sługi. Dla ciebie Ja, który jestem ponad niebiosami, przyszedłem na ziemię i zstąpiłem w jej głębiny. Dla ciebie, człowieka, stałem się jako człowiek bezsilny, lecz wolny pośród umarłych”.

Czytaj dalej…

Pokój kosztuje

 
      Przez wiele lat myślałem, że pokój po prostu jest, tak trochę jak w dzieciństwie był kolarski Wyścig Pokoju, że nie trzeba się o niego troszczyć i że za pokój nie trzeba nic płacić. Dopiero w minionych tygodniach, gdy wybuchała wojna w Ukrainie, dotarła do mnie myśl Tomasza Mertona, iż pokój zawsze kosztuje, że trzeba za niego zapłacić, że pokój się współtworzy, że modlitwa o pokój ma sens i może być bardzo kosztowna.
 
 
Fot. Droga Krzyżowa ulicami Chyloni w intencji pokoju, w piątek, 1 kwietnia 2022 r.

„Belfast” dzieje się teraz w Ukrainie

      Film „Belfast” wchodzi na ekrany kin w dniach wojny. Ten ciekawy obraz jest spojrzeniem oczami dziecka na konflikt, który niszczy świat jego młodości.
Obejrzałem ten film na przedpołudniowym seansie, na który przyszła również młodsza młodzież wraz ze swoimi nauczycielkami. Film ich „pochłonął”. Nie hałasowali, nie rozmawiali, czego się trochę bałem. Myślę, że obejrzenie z młodymi tego filmu może być ciekawym punktem wyjścia do rozmowy o tym, co teraz dzieje się w Europie.
     „Belfast” to mądry, autobiograficzny film Kennetha Branagha. Zaczyna się kolorowymi zdjęciami współczesnego miasta, by potem stać się monochromatycznymi obrazami z życia irlandzkiej, protestanckiej rodziny z końca lat sześćdziesiątych XX wieku. Nagle to zwyczajne, ubogie, ale szczęśliwe życie doznaje wstrząsu poprzez przemoc, która wdziera się do dzielnicy. Wszystko się kończy i zmusza ostatecznie do wyjazdu i emigracji. Film pokazuje jak niedojrzałość ludzka, religijna i polityczna niektórych niszczy życie wielu.
      Oglądając „Belfast” trudno nie myśleć o mieszkańcach Ukrainy, którym nagle, przez niedojrzałość niektórych Rosjan, zawalił się i skończył zwyczajny świat.
 

Nadzieja jest w ludziach, czyli o wolności na czas wojny

   Liverpool ma swoją piękną historię o anglikańskim biskupie Davidzie Sheppardzie i jego przyjaźni z biskupem katolickim Derekiem Worlockiem. Działo sie to w drugiej połowie XX wieku. Ich przyjaźń owocowała mimo różnic między nimi. Modlili się często razem, działali wspólnie na rzecz ubogich i obaj wiedzili, że trzeba razem mówić w świecie mediów. Dzisiaj na Hope Street, przy której stoją dwie katedry, jest ich pomnik z pięknym określeniem tych dwóch ludzi jako wolnych. Byli ograniczeni wieloma sprawami, swoją słabością i grzechem innych, ale nadzieja, którą w sobie mieli była z ich wolności. Napisali kiedyś razem trzy książki o wiele mówiących tytułach: „Razem lepiej”. „Z Chrystusem na pustyni” i „Z nadzieją w sercu”. Ta ostatnia nawiązywała do hymnu, który śpiewają kibice na stadionie Liverpoolu.
   Dzisiaj słychać o wojnie na Ukrainie. Nie wygra nienawiść i pycha, gdy spotka ludzi wolnych wewnętrznie.
 

Zaproszenie do wiary. Cz. 2. Wiara w Boga


   John Macquarrie w drugim rozdziale książki „Zaproszenie do wiary” podkreśla fakt, iż w latach sześćdziesiątych XX wieku,  przetoczyła się przez wiele środowisk chrześcijańskich debata dotycząca najbardziej podstawowej kwestii – wiary w Boga. Wywołał ją John Robinson, anglikański biskup z Wielkiej Brytanii, publikując artykuł „Uczciwy wobec Boga” („Honest to God”). Siła debaty zaskoczyła samego autora, który w swojej refleksji zakwestionował wiarę w Boga, którego obraz monarchy, „Ludwika XIV niebios” postrzegał jako bardzo popularny wśród chrześcijan i bardzo wypaczony. W Stanach Zjednoczonych debata doprowadziła do stwierdzenia, iż nie ma miejsca dla takiego Boga we współczesnym świecie, a jeśli chrześcijaństwo chce być obecne w świece, to tylko bez swojej koncepcji Boga. Śmierć Boga w teologii chrześcijańskiej pojawiła się wyraziście i była konsekwencją problemów z Bogiem, czyli ateizmu, a w zasadzie kilku jego odmian. Czytaj dalej…

Zaproszenie do wiary. Cz. 1. Dlaczego wierzyć?

 
     John Macquarrie, nieżyjący już teolog pochodzacy ze Szkocji, wyglosił kiedyś cztery ciekawe konferencje o sprawach fundamentalnych dla człowieka. W pierwszej konferencji zapytał : po co wierzyć? W odpowiedzi na to pytanie wyszedł od fenomenu pytań, które człowiek sobie zadaje. „Mamy rozum, który myśli i musi podejmować decyzje. Od początku pytamy i następnie zadajemy pytania do końca życia”. Cytując Austina Ferrera, swojego kolegę z Oxfordu, stwierdził: „Fakt, że istniejemy jest czymś niezwykłym i niesamowitym”. Co on oznacza? Jaki jest sens istnienia? Dokąd wszystko zmierza? Co myślę o samym sobie i co myślę o świecie? Wydaje się, że te pytania można zostawić bez odpowiedzi, ale i to będzie już odpowiedzią. Macquarrie twierdzi, że zmagając się z powyższymi pytaniami jesteśmy w sytuacji człowieka, który stoi na przełęczy górskiej. Wieje wiatr, jest gęsta mgła i pada śnieg. Jeśli nic nie zrobimy, nie wykonamy ruchu, to zamarźniemy. Jeśli pójdziemy w złym kierunku, to rozpadniemy się na kawałki. Mimo, że nie mamy całkowitej pewności, możemy jednak szukać dobrego wyjścia zdając się na to, co wiemy, choć ta wiedza nie jest pewnością. Jeśli sposób w jaki żyjemy jest już odpowiedzią, to znaczy, że istnieją ludzie, którzy nie wiedząc o tym, odpowiadają na pytania o wiarę. Również chrześcijanie odpowiadają swoim życiem. Czasami czynią to dobrze, a czasami nędznie. Jeśli stają za sprawiedliością, moralnością i miłością, a do tego swoje zakorzenienie znajdują w objawieniu Bożym, które swoją pełnię ma w Jezusie Chrystusie, to mogą się stawać pokornymi sługami dla świata szukającego sensu i zmagającego się z pierwszymi pytaniami.
 

 

Nawrócenie czy przekierowanie?

       Dzisiaj obchodzimy w Kościele katolickim święto nawrócenia św. Pawła. Od XIX wieku nawrócenie jest zazwyczaj rozumiane jako zmiana religii lub przejście z ateizmu na chrześcijaństwo. Ciekawe, że św. Paweł wcale nie rozumiał wydarzenia na drodze do Damaszku jako nawrócenia w kategoriach XIX wiecznych, czyli jako przejścia od jednego -izmu do drugiego. Paweł zawsze był wierzący, wierzył w Boga Abrahama, wierzył w Boga obietnic, w Boga stworzyciela, który przez Mesjasza miał odnowić świat. Na drodze do Damaszku spotkał Jezusa zmartwychwstałego, który stał się dla niego wypełnieniem obietnic. Prawo judaizmu było dobre, ale Jezus przychodzi w Duchu i daje „coś”, czego Prawo nie było w stanie dać. Pięknie o zmianie, która zaszła w Pawle z Tarsu pisze i mówi prof. Timothy Wright, jeden z najlepszych, współczesnych znawców św. Pawła.

Czytaj dalej…

Jezus i Wielki Wybuch

   NASA wystrzeliła niedawno w kosmos teleskop Jamesa Webba. To największy i najdroższy teleskop jaki kiedykolwiek zbudowano. Sześć miesięcy zajmie mu pokonanie ponad półtora miliona kilometrów od Ziemi, by znaleźć stałe miejsce w kosmosie, a następnie rozpocząć przesyłanie zdjęć na Ziemię. Te zdjęcia będą prawdopodobnie takie, jakich nigdy wcześniej nikt nie widział. Można mieć nadzieję, że pozwolą zajrzeć w przestrzeń do samego końca naszego wciąż rozszerzającego się wszechświata, aż do pierwszych cząstek, które wyszły z pierwotnej eksplozji Wielkiego Wybuchu, który rozpoczął czas i nasz wszechświat.

Czytaj dalej…

« Starsze posty Nowsze posty »