Dotarła do mnie wieść o śmierci pana Mietka. Zawsze był i nagle zniknął. Przychodził na Zupę Chylońską od wielu lat. Był charakterystyczny ze swoją białą laską dla osób słabowidzących lub niewidomych. Od lat słuchał Słowa Bożego, modlił się na naszych spotkaniach i ufam, że przyjął światło na swoje życie, mimo słabego wzroku i trudnego życia.
    Przypomniało mi się, w związku z powyższym, opowiadanie św. Bedy, który pisał o poszukującym sensu życia królu Oswaldzie. Podobno ktoś ze współczesnych mu chrześcijan wskazał na wróbla , który wpadł do jadalni. Latał w pomieszczeniu przez chwilę i szybko je opuścił. Nie wiadomo skąd przybył i dokąd podążył. Człowiek, stwierdził ów chrześcijanin , jest jak ów ptak. Przybywa, wydaje się, nie wiadomo skąd, jest chwilę na Ziemi i znika. Chrześcijaństwo daje mu jednak światło na to skąd jest, po co jest tutaj i dokąd zmierza. Oswald przyjął światło Ewangelii i stał się świętym władcą z północnej Anglii. Mam nadzieję , że pan Mieczysław również doświadczył mocy światła Ewangelii i został nakarmiony nie tylko zupą i opieką wielu osób z naszej parafii, ale i radością Dobrej Nowiny, którą mu zanieśli.
     A Światło wiekuiste niechaj mu świeci🙏