Podjeżdżamy pod kościół i Martin, który jest proboszczem tutejszej parafii opowiada mi historię. Otóż, dwadzieścia lat temu był na rekolekcjach dla księży, które prowadziła s. Bridge McKenna. Podczas modlitwy indywidualnej z ks. Martinem otrzymała ona obraz-wizję postaci, która staje za nim i go wspiera.
Martin zapytał: kto to jest? Padła odpowiedz: to jeden z twoich lokalnych świętych,
Martin: Św. Beda?
– Nie,
– No to może Kutbert?
– Nie,
– Jan Boste?
– Tak, pamiętaj o nim. Módl się do niego często. Będzie Ciebie wspierał.
Po wielu latach Martin zostaje proboszczem w Washington. Opiekuje się czterema kościołami, czasami jak to było dzisiaj, myli drogę, bo co rusz jest gdzie indziej z posługą. Pośród tych kościołów jest jeden pod wezwaniem św. Jana Bosta, męczennika lokalnego z XVI wieku. Jak mówi : to dla mnie duży znak.
Znamy się z Martinem wiele lat. Spotkamy się również na rekolekcjach z S. Bridge. On jest w grupie organizatorów tych rekolekcji dla księży, które odbywają się co roku w Leeds. W tym roku po raz pierwszy dzieliliśmy się tym, co s. Bridge otrzymała od Boga dla nas osobiście. Nadal jest w nas to żywe.