Wiele lat temu trafiłem na sesję rekolekcyjną do jezuitów w Gdyni. Była ona poświęcona Modlitwie Jezusowej i wtedy ziarno zostało zasiane🙂. Wczoraj mówiłem o tym skarbie chrześcijańskim, do którego Bóg daje klucze ludziom ochrzczonym ze Wschodu i Zachodu. Lubię dzielić się tą modlitwą indywidualnie, a czasami robię to w grupie, jak wczoraj na homiliach i w Grupie Wsparcia Po Starcie Samobójczej. Czytam też trochę na ten temat, gdyż ludzie doświadczeni duchowo mogą być bardzo pomocni w praktykowaniu tej modlitwy- drogi. Oto list jednego z nich:
    „W umyśle nie trzeba wyobrażać sobie Boga, Bogurodzicy i Świętych. Umysł skup na słowach modlitwy. Uwagę trzymaj w górnej części klatki piersiowej, gdyż jest ona duszą modlitwy. Na serce nie trzeba naciskać uwagą, jeśli będzie skoncentrowana, wtedy i serce będzie ją podzielać. Do wzruszenia i łez dążyć nie należy, kiedy same od siebie wraz z serdecznym ciepłem przyjdą, zatrzymaj się, dopóki się nie skończą. Nie trzeba myślec, że osiągnąłeś coś wielkiego” (Starzec Jan z Wałaamu, Zdobyty Płomień).