Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Teksty ks. J. Sochy (Strona 2 z 5)

List Ks. Proboszcza na Kolędę 2015-2016

Gdynia, 2015-12-12

        Moi Drodzy,

       Tegorocznej Kolędzie towarzyszyć będzie niezwykle ważne wydarzenie,  jakim jest Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, który  trwać będzie do 20 listopada 2016 roku.  Co nas czeka? Papież Franciszek podkreśla, że za ogłoszeniem  Roku Miłosierdzia nie kryje się żadna strategia, ale głębokie przeczucie, że Duch Święty czegoś chce, że Jezus pragnie otworzyć drzwi swego Serca, a Ojciec ukazać nam głębie swego miłosierdzia i dlatego posyła nam Ducha, aby nas wzruszyć i poruszyć. 

Czytaj dalej…

Znaczenie wystroju prezbiterium w kościele św. Mikołaja

Dekoracja malarska w prezbiterium kościoła pw. Św. Mikołaja w Gdyni, wykonana w latach 2000-2003.

                                            

        Monumentalne malowidło Adama Brinckena nie stanowi jedynie tła dla ulokowanej w centrum ściany ołtarzowej rzeźby Chrystusa Ukrzyżowanego dłuta Macieja Zychowicza. W zamierzeniu autorów malarstwo dopełnić ma znaczenie figuralnego przedstawienia. Inspiracje stanowił bowiem dla nich obraz przedstawiający Trójcę Świętą pędzla El Greco (1541-1614), namalowany w latach 1577-79 do ołtarza głównego w kościele Santo Domingo el Antiguo w Toledo (obecnie w Prado). Arcydzieło El Greca, zawierające temat Pietas Patris, ukazuje umęczonego Chrystusa w objęciach Ojca, który składa ofiarę z własnego Syna. Jest unaocznieniem soteriologicznych treści wiary. Brincken, aranżując malarską przestrzeń ściany ponad ołtarzem, czerpie z El Greca mocno przekształcając pierwowzór – brakuje tu postaci Boga Ojca, Gołębicy Ducha Świętego i wysmukłych sylwetek anielskich. Z oryginału rozpoznajemy echa konturów i linii triagonalnej kompozycji mistrza z Toledo i nade wszystko charakterystyczną dla niego ekspresyjną kolorystykę, nad którą składa się gradacja subtelnych błękitów, fioletów, zieleni, aż po żółcienie i karminową czerwień.

Czytaj dalej…

List Ks. Proboszcza na Kolędę 2014/2015 r.

            Gdynia, 2014-12-16

 

         Przed nami Rok Jubileuszowy w związku ze stuleciem istnienia parafii

           Moi Drodzy,

    Już niebawem, w niedzielę, 15 marca 2015 roku, rozpoczniemy Rok Jubileuszowy parafii św. Mikołaja w Gdyni Chyloni. Owo świętowanie będzie miało różne wymiary i potrwa aż do 6 grudnia, tak więc mamy przed sobą prawie dziewięć, jubileuszowych miesięcy. Zaczniemy od Misji Parafialnych, czyli dłuższych rekolekcji, które potrwają od 15 do 21 marca. Poprowadzą je dwaj znakomici kaznodzieje dominikańscy: O. Adam Szustak i o. Tomasz Nowak. Misje to czas wyjątkowy i piękny, na który czeka się aż dziesięć lat. Podczas Kolędy zostanie dostarczone, do każdego chylońskiego domu, zaproszenie na Misje wraz planem po to, by każdy mógł zarezerwować sobie czas na ten wyjątkowy tydzień. Proszę też pokornie o pomoc w dostarczeniu zaproszenia tym, którzy nie uczestniczą w życiu parafialnym i „nie przyjmują Kolędy”. Módlmy się już od dzisiaj, by Misje stały się czasem wielkiej przemiany i odnowy, proszę o to zwłaszcza wszystkie grupy i wspólnoty duszpasterskie. Mam również serdeczną prośbę, by każdy objął żarliwą modlitwą jedną osobę z rodziny lub sąsiedztwa o kim wiemy, że ma luźne związki z naszą parafią. Wierzę, iż gorliwa modlitwa może pobudzić każdego do uczestnictwa w Misjach. Wykorzystajmy nade wszystko modlitwę podczas adoracji Najśw. Sakramentu, w dolnym kościele, na błaganie Boga o wielkie łaski w Roku Jubileuszowym, a zwłaszcza na czas Misji.

      O. Adam Szustak, nasz przewodnik duchowy na czas Misji, wspomina często o niezwykle pięknym symbolu starochrześcijańskim jakim jest langusta na palmie, do którego nawiązuje również adres strony internetowej, na której można znaleźć niektóre jego konferencje i nagrania kazań (www.langustanapalmie.pl). Otóż w tym symbolu chodzi o ukazanie cudu, który Bóg jest w stanie uczynić w każdym człowieku. Langusta to skorupiak, który żyje w głębinach wodnych i nigdy nie wychodzi na brzeg, a tym bardziej nie wchodzi na palmę. Langusta na palmie wskazuje na coś, co w naturalny sposób jest niemożliwe. Bóg właśnie ową niemoc i niemożliwość jest w stanie przekroczyć w człowieku. On ma moc wydobyć ludzi z największej ciemności grzechu, niemocy, depresji i zniewolenia. Wierzę, że taki proces może się rozpocząć dla wielu osób właśnie podczas marcowych rekolekcji.

     Misje to ważny początek w świętowaniu Roku Jubileuszowego. Następnie, tuż po Wielkanocy, w kwietniu 2015 r., odbędą się centralne uroczystości jubileuszowe podczas których, wraz z zaproszonymi gośćmi, podziękujemy Bogu za sto lat istnienia naszej parafii i zaprezentujemy książkę zatytułowaną „Sto lat parafii św. Mikołaja w Gdyni Chyloni”, która jest owocem pracy wielu ludzi związanych z Chylonią. W następnych miesiącach czeka nas: festyn parafialny, zawody sportowe, wycieczki, w tym na pewno jedna rowerowa, do siostrzanych parafii pw. Św. Mikołaja na Pomorzu Gdańskim oraz konkursy artystyczne dla dorosłych, młodzieży i dzieci dotyczące parafii i naszego patrona. Jesienią 2015 roku zostanie zorganizowana parafialna pielgrzymka do Włoch, której jednym z głównych celów będzie nawiedzenie grobu Św. Mikołaja, który znajduje się w katedrze, w mieście Barii.

    Czeka nas piękny rok, czas upragniony. Zechciejmy o tym porozmawiać podczas Kolędy.

     Zachęcam, tak jak to czyniłem w poprzednich latach, do przygotowania Pisma Św. na wizytę kolędową. Dobrym zwyczajem stało się, odczytywanie przez kogoś z domowników, na początku modlitwy kolędowej, krótkiego, dowolnego fragmentu z Biblii.

      Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu błogosławieństw w roku 2015.

Ks. Jacek Socha

/proboszcz/

Teologiczno-pastoralne znaczenie pojęcia „nawrócenie pastoralne” w świetle adhortacji Evangelii gaudium

 (poniższy tekst został wygłoszony podczas konferencji „Od muzelanej mumii do żywego Kościoła” w dniu 25.10.2014 r, w Gdańsku)

    Papież Franciszek nazywa adhortację Evangelii gaudium swoim tekstem programowym, stąd wydaje się, że jest to dokument, który pozwala w dużej mierze zrozumieć aktualny pontyfikat[1]. Jest to dzieło, które powstało po synodzie biskupów, który odbył się w Rzymie w roku 2012 i był poświęcony nowej ewangelizacji, jednakże adhortacja nie została opatrzona tytułem „posynodalna”. W samym tekście zdarzają się odwołania do synodu, ale najważniejszym źródłowym tekstem jest Dokument z Aparecidy, czyli owoc   V Konferencji Ogólnej Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów z 2007 r. Znamienne, że w Aparecidzie Przewodniczącym Komisji Redakcyjnej był kardynał Jorge Bergoglio i on później, jako biskup Rzymu, uczynił ów dokument podstawą dla swojej adhortacji Evangelii gaudium. Warto podkreślić, iż metoda, którą dzisiaj stosuje papież Franciszek ma swoje źródła w jego doświadczeniach pracy w Ameryce Południowej i jest widoczna w Dokumencie z Aparecidy, który został oparty na następującej metodologii: widzieć-sądzić-działać. Owo widzieć odnosi się wpierw do kontemplacji Boga oczyma wiary, poprzez Jego Wcielone Słowo objawione i poprzez kontakt ożywczy z sakramentami, tak by można zobaczyć rzeczywistość w świetle Opatrzności, osądzić według Jezusa Chrystusa oraz działać w Kościele. Ta metoda pozwoliła na wyrażenie w sposób systematyczny perspektywy wiary w konfrontacji z rzeczywistością, pozwoliła przyjąć kryteria, które pochodzą z wiary i z rozumu oraz zaprojektować akcje[2].

 

    Evangelii gaudium jest dokumentem pełnym nowego brzmienia, ale i kontynuacji oraz rozwoju myśli ostatnich papieży i widać to choćby w tym, jak wiele razy Franciszek powołuje się na swoich poprzedników nawiązując obficie do teologii Jana Pawła II (31 razy), Benedykta XVI (18 razy), a co może być zaskakujące, jak wiele razy papież Bergoglio czerpie myśli i inspirację z dwóch adhortacji Pawła VI (15 razy): Evangelii nuntiandii i Gaudete in Domino.

   Adhortacja Evangelii gaudium nie jest systematycznym wykładem o ewangelizacji. Papież nie poddaje również gotowych rozwiązań duszpasterskich. Jednakże konstrukcja dokumentu ukazuje Fraciszkową wizję priorytetów Kościoła. Wydaje się, że kluczem do zrozumienia wszystkich tematów podjętych w adhortacji jest nawrócenie pastoralne. Jest to pojęcie, które Franciszek zaczerpnął wprost z Dokumentu z Aparecidy[3]. Treść tego pojęcia przenika cały Dokument z Aparecidy i całą adhortację Evangelii gaudium, i dotyczy wszystkich rzeczywistości Kościoła.

1.Definicja nawrócenia pastoralnego           

      Co to jest nawrócenie pastoralne do którego wzywa Franciszek w 25 punkcie Evangelii gaudium? Termin ten znajduje się w Dokumencie z Aparecidy, gdzie jest definiowany w następujący sposób: Nawrócenie pastoralne naszych wspólnot wymaga przejścia z duszpasterstwa jedynie zachowawczego do duszpasterstwa zdecydowanie misyjnego[4]. Należy więc zauważyć, iż chodzi tu o nawrócenie wspólnot, a więc o pewien dynamizm, który powinien się zrodzić we wspólnotach: diecezjalnych, parafialnych, modlitewnych i formacyjnych. Stanowi to przeciwieństwo duszpasterstwa wygodnego, czyli dążenia do tego, by mieć „święty spokój” w imię twierdzenia, iż „zawsze się tak robiło”[5]. Dotyczy to nie tylko osób duchownych i konsekrowanych, a także – w równiej mierze – świeckich, choć ci pierwsi ponoszą większą odpowiedzialność za niepodjęcie nawrócenia, ze względu na możliwości swojego oddziaływania[6].            

     Nawrócenie pastoralne ma swoje fundamenty w eklezjologii uprawianej przez Franciszka. Otóż w wizji teologicznej aktualnego biskupa Rzymu wyraźny jest powrót do kategorii Kościoła jako Ludu Bożego, który jest w drodze. Ruch, wyjście, pozostawienie tego co było, wzięcie tylko tego co niezbędne, odrzucenie tego, co przeszkadza w dalszej drodze, rozeznawanie kierunku, to określenia bardzo istotne dla życia Kościoła. Papież stwierdza: „Zażyłość Kościoła z Jezusem jest zażyłością <>, a komunia <komunii misyjnej>>”[7] . Bycie w drodze jest czynnikiem warunkującym nawrócenie pastoralne.

         Kościół będący w drodze to ten, który przejmuje inicjatywę, włącza się, towarzyszy, przynosi owoce i świętuje[8]. Jest wspólnotą ciągle odnawianą przez Jezusa Chrystusa i dotyczy to również jego struktur. Papieżowi nie chodzi o negowanie tradycji i istniejących struktur, co więcej potwierdza np. znaczenie parafii jako struktury niezwykle ważnej, ale chodzi o taką reformę, by wszystko, co dzieje się w Kościele było bardziej misyjne, otwarte, by prowadziło ludzi do stałej postawy [9]. Interesującym komentarzem do tej tezy jest homilia Franciszka z 6.07.2013 r. : Być chrześcijaninem nie oznacza coś robić. Znaczy pozwolić, by nas odnawiał Duch Święty. Albo, by posłużyć się słowami Jezusa, oznacza stać się <>. Nowość Ewangelii, to nowość w samym prawie wpisanym w historię zbawienia. Chodzi o nowość, która wychodzi poza nasze osoby i odnawia struktury. Dlatego Jezus mówi: <>. W życiu chrześcijańskim, a także w życiu Kościoła istnieją nietrwałe struktury… Nie bać się nowości Ewangelii, nie bać się nowości, jaką Duch Święty sprawia w nas, nie bać się odnawiania struktur. Kościół jest wolny. Prowadzi go Duch Święty. Tego uczy nas dziś Jezus w Ewangelii: wolności potrzebnej, by zawsze znajdować nowość Ewangelii w naszym życiu, a także w strukturach. Wolności wybrania nowych bukłaków dla tej nowości. Chrześcijanin to mężczyzna czy kobieta wolni — tą wolnością Jezusa Chrystusa. Nie są niewolnikami przyzwyczajeń, struktur[10].

       W kontekście nawrócenia pastoralnego istotne jest przyglądanie się rzeczywistościom kościelnym, które są ważne, ale tylko wtedy, gdy służą misji. Jeśli struktura służy sama sobie, to do niczego nie prowadzi i trzeba ją zmienić albo zlikwidować. Ewangeliczna scena rozebrania dachu, by przez otwór spuścić paralityka do stóp Jezusa, jest obrazem rozebrania struktury, która nie służyła doprowadzenia tego człowieka do Zbawienia[11]. Co więcej, podjęcie nawrócenia pastoralnego związane jest z ryzykiem różnorakich zmian, a co za tym idzie i błędnych decyzji. Franciszek komentując owo ryzyko twierdzi: Powtarzam tu całemu Kościołowi to, co wielokrotnie powiedziałem kapłanom i świeckim w Buenos Aires: wolę raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa. Nie chcę Kościoła zatroskanego o to, by stanowić centrum, który w końcu zamyka się w gąszczu obsesji i procedur.[12]

      2.Misyjne uczniostwo jako odpowiedź na wezwanie do nawrócenia pastoralnego

             Kościół staje się żywym Ludem Bożym w drodze wtedy, gdy jego członkowie stają się uczniami-misjonarzami Jezusa Chrystusa. Realizacja nawrócenia pastoralnego dokonuje się więc nade wszystko poprzez realizację projektu formowania ludzi do bycia uczniami-misjonarzami. Chrześcijaninem jest z natury ktoś, kto dzieli się swoją wiarą. Owo dzielenie-misyjność nie jest dodatkiem, ale istotą doświadczenia wiary[13]. Na mocy Chrztu każdy staje się uczniem-misjonarzem, niezależnie od swojej funkcji w Kościele i stopnia zaangażowania w wierze, jest aktywnym podmiotem ewangelizacji. Franciszek twierdzi, iż byłoby rzeczą niestosowną myśleć o schemacie ewangelizacji realizowanym przez wykwalifikowanych pracowników, podczas gdy reszta ludu wiernego byłaby tylko odbiorcą ich działań[14]. Można więc stwierdzić, iż cały Kościół staje się uczniem, by formować uczniów.

  Autor adhortacji apeluje w swoim dokumencie do każdego chrześcijanina, „by nikt nie wyrzekł się swojego udziału w ewangelizacji, ponieważ jeśli ktoś rzeczywiście doświadczył miłości Boga, który go zbawia, nie potrzebuje wiele czasu, by zacząć Go głosić, nie może oczekiwać aby udzielono mu wiele lekcji lub długich instrukcji. Każdy chrześcijanin jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Jezusie Chrystusie. Nie mówmy już więcej, że jesteśmy <> i <>, ale zawsze, że jesteśmy <>”[15].

            Droga do odkrywania powyżej wspomnianej tożsamości ucznia-misjonarza jest procesem od którego zależy jakość przeżywania chrześcijaństwa. Dokument z Aparecidy w sposób systematyczny, a Evangelii gaudium w sposób pośredni, wymieniają pięć głównych aspektów, które w różny sposób przejawiają się na każdym z etapów drogi ku dojrzałości chrześcijańskiej. Należy dodać, iż owe aspekty uzupełniają się i czerpią z siebie nawzajem:

a.Spotkanie z Jezusem Chrystusem. Dokonuje się przez doświadczenie mocy głoszonego Kerygmatu, który nie jest jedynie jakimś etapem, lecz motywem przewodnim w życiu chrześcijanina. Nie jest pierwszy w sensie jedynie chronologii, ale jest pierwszy w znaczeniu. Bez kerygmatu inne aspekty owego procesu skazane są na sterylność i bezpłodność duchową[16]. Franciszek, w Evangelii gaudium, streszcza przesłanie kerygmatu, który nazywa też pierwszym głoszeniem, w następujących słowach: Jezus Chrystus cię kocha, dał swoje życie, aby cię zbawić, a teraz codziennie jest żywy u twego boku, aby cię oświecić, umocnić i wyzwolić[17].

       Mocnym akcentem w nauczaniu Franciszka jest podkreślanie faktu, iż każdy chrześcijanin, zarówno pasterz jak i wierny świecki, jak również Kościół jako wspólnota we wszystkich jego działaniach,  potrzebują obecności kerygmatu w sensie permanentnego poddawania się jemu jak i głoszenia go.[18]

b. Nawrócenie. Jest ono pierwszą odpowiedzią tego, który słuchał Pana, kto wierzy w Niego poprzez działanie Ducha Św. i kto decyduje się zostać Jego przyjacielem i iść za nim, zmieniając swój sposób myślenia i życia, akceptując krzyż Chrystusa ze świadomością, że umieranie dla grzechu jest zdobywaniem życia[19].

c. Bycie uczniem. Chodzi o wzrastanie w poznaniu, miłości oraz w naśladowaniu Jezusa-Mistrza. W tym aspekcie procesu formacyjnego chrześcijanin wchodzi głębiej w tajemnicę Osoby Jezusa. Stała katecheza i życie sakramentalne mają tu fundamentalne znaczenie[20].

d. Komunia. Życie chrześcijańskie realizuje się w jedności z bliźnimi, czyli we wspólnocie. Ten aspekt wymaga tworzenia takich relacji w życiu Kościoła, w których będzie doświadczenie miłości, co jest niezbędne dla wzrastania w Duchu[21].

e. Misja. Uczeń w miarę jak poznaje i miłuje Boga, doświadcza potrzeby dzielenia się z innymi swoją radością bycia posłanym, wyjścia do świata, by głosić Jezusa Chrystusa. Papież zauważa, iż wielką wartością w podejmowaniu misji są w Kościele: …podstawowe wspólnoty i małe wspólnoty, ruchy oraz inne formy stowarzyszeń stanowią bogactwo Kościoła, które Duch wzbudza dla ewangelizowania wszystkich środowisk i obszarów. Wielokroć wnoszą nowy zapał ewangelizacyjny i zdolność do dialogu ze światem, co odnawia Kościół. Ale jest bardzo wskazane, aby nie straciły kontaktu z tą bogatą rzeczywistością miejscowej parafii i włączały się w organiczne duszpasterstwo Kościoła partykularnego[22].

      Postawienie na kształtowanie w Kościele uczniów-misjonarzy prowadzi do wizji Kościoła, którego symbolem są drożdże oraz kręgowce. Papież Franciszek chce, by Kościół był sobą, by miał kręgosłup tożsamości, a jednocześnie, by czynił „ferment-raban” w świecie, czyli by stał się zaczynem[23]. Przeciwieństwem jest Kościół, którego symbolem są: skorupiaki i ameby. Istnieją środowiska kościelne, które z powodu lęku i przed utratą katolickiej tożsamości, a czasami i lenistwa, chcą się zamknąć w skorupie swojego świata poprzez odcięcie się od tego co niekościelne, co nowe, a w przesłaniu moralnym tych środowisk wyraźnym jest promowanie rygoryzmu moralnego. Istnieją również środowiska chrześcijan budujących Kościół bez żadnych granic i określeń. W takiej wizji człowiek jest jak ameba, bez określonego kształtu, bez korzeni, historii i pamięci. Czuje się zagubiony i nie ma pewnych punktów odniesienia[24].

    Proces stawania się uczniem-misjonarzem jest zadany wszystkim rzeczywistościom kościelnym. Znów warto podkreślić, iż nie chodzi jedynie o wyspecjalizowane grupy i wspólnoty takie jak Droga Neoktechumenalna czy Szkoła Nowej Ewangelizacji lub Ruch Światło-Życie. Papieżowi chodzi o to, by wszystko co dzieje się w parafii czy diecezji było naznaczone tym procesem.

     

           

3.Opcja na rzecz ubogich, czyli mistyka życia razem

           

      Kolejną, przełomową kwestią w rozumieniu nawrócenia pastoralnego, jest odkrywanie prawdy, iż „ w sercu Boga jest preferencyjne miejsce dla ubogich, On sam bowiem (2 Kor 8,9)[25]. Papież stwierdza, iż „dla Kościoła opcja na rzecz ubogich jest bardziej kategorią teologiczną niż kulturową, socjologiczną, polityczną czy filozoficzną”[26]. Co to oznacza?

a. Pierwsza odpowiedź, którą daje Franciszek jest niezwykle poruszająca. Chodzi o to, by pozwolić się ubogim zewangelizować: jest rzeczą konieczną, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować. Nowa ewangelizacja jest zaproszeniem do uznania zbawczej mocy ich egzystencji i do postawienia jej w centrum drogi Kościoła. Jesteśmy wezwani do odkrycia w nich Chrystusa, do użyczenia im naszego głosu w ich sprawach, ale też do bycia ich przyjaciółmi, słuchania ich i przyjęcia tajemniczej mądrości, którą Bóg chce nam przez nich przekazać[27]. Ubodzy, twierdzi S. M. Chmielewska, mogą nauczyć Kościół miłości. Odwrócenie się od nich może być poważną przeszkodą w uczeniu się miłości[28].

b. Drugi punkt wiąże się z pytaniem: do kogo wpierw powinniśmy skierować nasze działania kościelne i w co powinniśmy zaangażować nasze siły, środki i możliwości? Papież w numerze 48 odpowiada: Gdy czytamy Ewangelię, znajdujemy jasne wskazanie: nie tyle przyjaciele i bogaci sąsiedzi, lecz przede wszystkim ubodzy i chorzy, ci którzy często są pogardzani i zapomniani, (Łk 14,14). Nie powinno być wątpliwości ani tłumaczeń osłabiających to tak jasne przeslanie. Dzisiaj i zawsze , a ewangelizacja skierowana do nich bezinteresownie jest znakiem Królestwa, które Jezus przyszedł przynieść[29].

    Przyjęcie Jezusowego spojrzenia na ubogich i przyjęcie preferencyjnej opcji na rzecz ubogich poprowadzi do przemiany Kościoła w bardziej pokorny. Jak bardzo zależy papieżowi Franciszkowi na Kościele pokornym można zauważyć poprzez jakość i intensywność kontaktu papieża z ubogimi, ale i na jego determinacji w zmienianiu relacji wewnątrzkościelnych w kierunku odrzucenia wszelkiego poczucia siły i władzy. Ten ruch ciekawie ukazują słowa z listu do nowomianowanych kardynałów. Otóż w styczniu br. Franciszek stwierdził: „Kardynalat nie oznacza wyniesienia ani zaszczytu, ani odznaczenia. To po prostu posługa, która wymaga szerszego spojrzenia i wielkiego serca. I choć wydaje się to paradoksem, spoglądanie bardziej w dal oraz miłowanie bardziej powszechne i czynne można osiągnąć jedynie naśladując drogę Pana: drogę uniżenia i pokory, przyjmując postać sługi”[30].

            Wyjście wspólnot ku ubogim jest odrzuceniem konsumpcyjnego stylu, który prowadzi do różnorakich wykluczeń. Kościół w wizji Evangelii gaudium ma powiedzieć „nie” dla budowania murów miedzy osobami, a „tak” dla nowych relacji stworzonych przez Jezusa Chrystusa. Papież nazywa to mistyką życia razem[31].

        Przyjęcie ubogich jako braci, wiąże się często z trudem przyjęcia nie tylko ich ubóstwa materialnego, ale i moralnego. Oto list mieszkanki Trójmiasta, chrześcijanki, zaangażowanej w życie Kościoła w Polsce, skierowany do duszpasterza. Tekst ten ukazuje jak trudnym jest proces nawrócenia w aspekcie miłości ludzi ubogich :

           Ubodzy są darem dla nas, pokazują nam, jak bardzo brakuje w nas miłości – jeśli obok nas ludzie cierpią w taki sposób, w samotności, jeżeli doświadczają bezwzględnego traktowania, braku szacunku, pogardy, obojętności – to co się stało z naszymi sercami? Co warta jest „postawa chrześcijańska”, jeżeli ktoś się zamyka we własnym świecie, szuka znajomych, przyjaciół wśród ludzi sobie podobnych- aby zaspokoić własne ego, własne potrzeby. Co warta jest wspólnota, która żyje sama dla siebie? Chrześcijańskie rodziny, zgrupowane wokół parafii, potrzebują takich właśnie rodzin, aby się nauczyć prawdziwej miłości. To prawda, że ci ludzie odstraszają swoim moralnym ubóstwem, złem, któremu ulegają, że budzą zgorszenie – ale czy zamykanie się we własnym wygodnym świecie, w elitarnym klubie „dla prawdziwych chrześcijan” nie jest także złe? Zło tych ludzi jest na wierzchu, rzuca się w oczy, a brak miłości jest ukryty… Zresztą zawsze można powiedzieć, tak, jak ja mówiłam sobie przez wiele lat: <>

Ja mówię to wszystko także o sobie, nie oddzielam się od tych, którzy nie potrafią prawdziwie kochać, bo ja także nic nie potrafię zrobić, także żyje wygodnym i bezpiecznym życiem…

            Tak się zastanawiam – co to znaczy zaprzyjaźnić się z taką rodzina? Gdzie facet rzuca przekleństwami, gdzie ludzie się kłócą, obrzucając się wyzwiskami, nie zważając na obecność obcych, gdzie nie mają czym poczęstować, gdy się przyjdzie, a czasem nie ma nawet na czym usiąść… gdzie panuje smród, brud, wilgoć, zimno… Czy warto przyjść odwiedzić taki dom? Norę- jak mówiła o tym Matka Teresa. Ile potrzeba wytrwałości, prawdziwej miłości, aby przyjąć nieufność tych ludzi, odrzucenie, łamanie umów, wykorzystywanie naszych dobrych intencji… A jednak to właśnie jest prawdziwa Miłość! I takiej właśnie miłości tu potrzeba.

       Po prostu serce mi pęka z bólu – i niech tak będzie! Niech nie zaznam spokoju, dopóki ludzie cierpią w osamotnieniu!

        Nawrócenie pastoralne to pojęcie bardzo ważne, wręcz kluczowe dla pontyfikatu Franciszka. Jest ono zadaniem dla Kościoła, który Jezus Chrystus wezwał do bycia uczniem-misjonarzem i ubogim. Papież stawia wyzwania każdemu Kościołowi lokalnemu, aby na nowo przemyślał swoje życie i podjął drogę rozeznania, oczyszczania i reformy. Ks. Peter Hocken twierdzi, iż aktualnie istnieje niewiele diecezji w świecie, w których podjęto papieskie wezwanie[32]. Sytuacja kościelna podobna jest do tej z XVI wieku, kiedy to wielkie reformy rozpoczął Sobór Trydencki i entuzjazm soborowy wcale nie był powszechny, co było widoczne w opieszałości realizacji podstawowego postulatu jakim było zakładanie seminariów duchownych. Jednym z protagonistów soborowej reformy był wtedy arcybiskup Mediolanu, św. Karol Boromeusz, jednakże wielu biskupów nie kwapiło się w daniu odpowiedzi na uchwały soborowe.

          Co jest główną przeszkodą w podjęciu dzieł ewangelizacji w kluczu nawrócenia pastoralnego? Ciekawą odpowiedź na to pytanie dał Franciszek, gdy podczas tegorocznej wizyty Ad limina, polskich biskupów, w spotkaniu z jedną z grup, wezwał do czytania 80 punktu adhortacji Pawła VI „Evangelii nuntiandi”[33]. Co znajdujemy w tym punkcie. Otóż bł. Paweł VI stwierdza: Spośród tych przeszkód, które występują i w naszych czasach, ograniczymy się do wskazania tej wielostronnej, a bardzo poważnej, bo domowej — mianowicie braku gorliwości, a zwłaszcza braku radości i nadziei u wielu głosicieli Ewangelii[34]. Głównym problemem nie jest więc świat i jego różnorakie –izmy. Problem jest więc wewnętrzny i domowy. Istnieje więc pilna potrzeba nawrócenia pastoralnego.



[1] Por. EG 25.

[2] Por. J. O. Ruiz Arenas, Dokument z Aparecidy a wskazówki pastoralne Papieża Franciszka, Wykład wygłoszony 22.10.2014 r. w Warszawie w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski podczas konferencji „Od konserwacji do misji. Wokół Evangelii gaudium”.

[3] AP 365-372.

[4] AP 370.

[5] EG 33.

[6] Alfabet ewangelizacji, Przewodnik Katolicki, nr 40/2014, s. 23.

[7] EG 23.

[8] Por. EG 24.

[9] Por. EG 27-28.

[10] Franciszek, Królestwo Boże jest prawdziwą odnową. Rozważanie Papieża Franciszka podczas Mszy św. w Domu św. Marty 6 lipca 2013 r., <http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/homilie/marta_06072013.html>, (2014-10-22).

[11]Por. Alfabet ewangelizacji, Przewodnik Katolicki, nr 40/2014, s. 23.

[12] EG 49.

[13] Por. EG 120.

[14] Tamże.

[15] Tamże.

[16] Por. AP 278.

[17] EG 164.

[18] Por. AP 278.

[19] Por. Tamże.

[20] Por. Tamże.

[21] Por. Tamże.

[22] EG 29.

[23] Franciszek, Spotkanie z młodzieżą argentyńską w katedrze w Rio de Janeiro, 25 lipca 2013, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/wam_2013_raban_00.html#, (2014-10-25).

[24] Por. W. Giertych, O amebach, skorupiakach i kręgowcach…, <http://www.teofil.dominikanie.pl/wydanie/artykuly/75>, (2014-10-24).

[25] Por. EG 197.

[26] Tamże.

[27] EG 198.

[28] S. Małgorzata Chmielewska, Socjalny wymiar ewangelizacji, wypowiedź podczas konferencji Od konserwacji do misji. Wokół Evangelii gaudium, Warszawa 21.10.2014 r.

[29] EG 48.

[30] List Papieża Franciszka do nowych kardynałów, <http://www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?id=50586&s=opoka#>, (2014-10-23).

[31] EG 87.

[32] P. Hocken, Pięćdziesiątnica a nawrócenie Kościoła, Lanckorona 30.04-1.05.2014 r. Nagranie wydane na płycie DVD, Szkoła Nowej Ewangelizacji i Życia Chrześcijańskiego w Lanckoronie.

[33] Relacja bp. G. Rysia z wizyty Ad limina podczas XXXIX Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie w dniach 22-23.02.2014., http://www.tarnow-oaza.pl/o-nas/aktualnosci/2014/167-xxxix-kongregacja-odpowiedzialnych-ruchu-swiatlo-zycie-moje-spostrzezenia, (2014-10-24).

[34] EN 80.

LIST KS. PROBOSZCZA NA KOLĘDĘ 2013/2014

                                                                                                         Gdynia, 201 3-12-12

 

„Parafia to: sakramenty, charyzmaty i miłość bliźniego”

Moi Drodzy,

            Po raz kolejny przeżyjemy spotkanie duszpasterskie zwane Kolędą. W naszej parafii ta praktyka ma swoją długoletnią tradycję, wszak już za kilkanaście miesięcy, 26 marca 2015 r., będziemy obchodzili stulecie istnienia chylońskiej parafii. Zbliżający się jubileusz będzie więc okazją do rozmowy na temat tego, jak chcemy się do niego przygotować? Co możemy zrobić, by być bardziej chrześcijańską wspólnotą, by zrealizować zamysł Pana Jezusa, który miał i ma względem ludzi, których zgromadził w takich wspólnotach jak nasza parafia?

            Papież Franciszek pisząc o życiu chrześcijańskim twierdzi, iż ma ono swe źródło w doświadczeniu jedności w rzeczach świętych. Czym są owe rzeczy święte, które stanowiąc największe bogactwo ludzi ochrzczonych realnie ich łączą? Ojciec święty wymienia trzy z nich: sakramenty, charyzmaty i miłość bliźniego.

            Sakramenty – znamy ich siedem: Chrzest, Eucharystia, Bierzmowanie, Spowiedź Św., Namaszczenie Chorych, Kapłaństwo i Małżeństwo. Papież, streszczając prawdę o tym czym są, twierdzi: Sakramenty to nie pozory, nie są to rytuały, lecz siła Chrystusa; to Jezus Chrystus obecny w sakramentach.

            Charyzmaty to dary duchowe, które Bóg daje tak jak chce i komu chce, ale po to, by wspólnota chrześcijańska była coraz to dojrzalsza. I tak np. istnieje charyzmat nauczania. Ktoś może tak mówić o Bogu, iż inni, pod wpływem tego nauczania, będą rozpaleni w miłości do Boga. Innymi charyzmatami są np. : śpiewanie, granie, pisanie, modlenie, pomoc drugiemu człowiekowi, praca zawodowa i wreszcie sposób życia. Jeśli te działania budzą w innych miłość do Boga, to są charyzmatami. Papież Franciszek zauważa, iż charyzmaty — słowo dość trudne — są prezentami, które nam daje Duch Święty, zdolnościami, możliwościami… Prezenty te są dawane nie po to, by je chować, lecz by się nimi dzielić z innymi.

         Trzecią rzeczywistością łączącą chrześcijan jest miłość bliźniego. Ojciec św. mówił podczas jednej z katechez środowych: Poganie, obserwując pierwszych chrześcijan, mówili: jak oni się kochają, jak oni się miłują! Nie nienawidzą się, nie obmawiają się. To jest miłość, którą Duch Święty napełnia nasze serca.

Najlepszym sposobem przygotowania się do jubileuszu stulecia naszej parafii będzie ponowne odkrycie przez każdą i każdego z nas, tych trzech filarów życia parafii: sakramentów, charyzmatów i miłości bliźniego. Módlmy się także podczas Kolędy, o to byśmy stawali się parafią coraz bardziej dojrzałą i ewangeliczną.

Wspólne zamieszkanie na terenie Chyloni nie wystarczy, by przeżyć prawdę bycia parafianami. Nie wystarczy nam nawet fakt, iż mamy długą, piękną historię. Jeśli chcemy doświadczyć sensu bycia z drugą osobą w czymś, co nazywamy parafią, trzeba nam wpierw pogłębienia poczucia wspólnego przeżywania Liturgii sakramentów. Jak to zrobić? Można wykorzystać proste rzeczy. Na pewno chodzi wpierw o to, żeby zauważyć, iż w kościele nie modlę się sam, że są inni. Uśmiechnięcie się do drugiej osoby, serdeczne przekazanie znaku pokoju, służba wobec innych poprzez przyniesienie darów ofiarnych, zaangażowanie we wspólny śpiew, dobre przeczytanie Słowa Bożego, zaśpiewanie psalmu, zatroszczenie się, by zamknąć, czy też otworzyć drzwi do kościoła, zachowanie ciszy, wszystko to i pewnie wiele innych spraw, mogą służyć budowaniu wspólnego przeżywania sakramentów św. Myślę, że ważne jest, by każdy miał świadomość, iż jego (jej) postawa podczas naszych parafialnych zgromadzeń ma wpływ na to, jak inni przeżywają Liturgię.

Charyzmaty-dary duchowe, może otrzymać każdy po to, by inni byli ubogaceni. Jeśli chcemy, być żywą parafią potrzebujemy charyzmatycznych, czyli wyjątkowych: rodziców, dzieci, księży, katechetów, wychowawców, ministrantów, muzyków, seniorów i młodych… Musimy prosić Ducha Świętego, by każda kobieta i każdy mężczyzna mieli głęboką świadomość swojej wyjątkowości. Nikt nie jest tu na ziemi byle kim, każdy jest kimś niezwykłym i wyjątkowym dzięki Bożemu obdarowaniu. Czasami tylko jeszcze tego nie odkryliśmy. Jako parafianie mamy pomóc sobie nawzajem odkryć tę wyjątkowość.

Miłość mi wszystko wyjaśniła, tak niegdyś napisał bł. Jan Paweł II. Miłość, która ma na imię Jezus, ale i miłość do bliźniego, mogą nam wszystko wyjaśnić i obronić nas przed rywalizacją, zazdrością i nienawiścią. Być parafianką i parafianinem to, wraz z innymi, podjąć dzieło miłości bliźniego. Jesteśmy wezwani, by wyjść „na zewnątrz” swojego dotychczasowego życia. Mamy tyle okazji w naszej parafii, by kochać, by zanieść innym radość. Modlitwa za innych, wzajemna życzliwość, przebaczenie, pomoc sąsiedzka, służba względem tych, którzy czują się wykluczeni, zaangażowanie się we wspólnoty i grupy duszpasterskie, współdziałanie między grupami i wspólnotami, to wszystko i wiele innych aktów dobroci czyni nas parafią. Nie uczyni tego nikt działając w pojedynkę, nie wystarczy być dobrym w samotności, chodzi o to, by czynić miłość we wspólnocie z innymi.

Podsumowując, chciałbym podkreślić, iż żyjąc w parafii mamy szansę doświadczyć wspólnoty w rzeczach świętych. Tylko od Ciebie i ode mnie zależy, czy tak się stanie.

Na zakończenie tego listu, chciałbym serdecznie prosić o podtrzymanie pięknej, zeszłorocznej praktyki odczytywania, przez jednego z domowników, dobrowolnego fragmentu biblijnego na rozpoczęcie modlitwy podczas Kolędy. Niech i w tym roku w naszych domach brzmi Słowo Boże, które wszystko może nam rozjaśnić, także to jak przygotować się na jubileusz naszej parafii, jak być jedno sprawując sakramenty, żyjąc charyzmatami i kochając bliźniego.

                                                                                                                                                                                    Szczęść Boże

Ks. Jacek Socha

Ankieta parafialna na zakończenie Roku Wiary

Gdynia, 2013-11-16

Drodzy Parafianie

         Kończy się Rok Wiary i niektórzy publicyści katoliccy analizując to, co się w nim wydarzyło, powtarzają za polskimi kibicami: „ Polacy nic się nie stało”. Jestem przekonany, że nie zawsze i nie wszędzie to smutne stwierdzenie jest prawdziwe. W życiu wielu ludzi wiara w minionym roku duszpasterskim była wydarzeniem. Ponieważ jednak chrześcijaństwo „jest zawsze przed nami” i jest ciągle wyzwaniem dlatego, by pogłębiać wiarę w naszej parafii,  chciałbym zaproponować ankietę, która stanie się pomocną dla duszpasterzy, Rady Duszpasterskiej i wszystkich wiernych. Wypełnioną ankietę będzie można  wrzucić do pudełka ustawionego przy chrzcielnicy przez najbliższe 2 tygodnie (do 2 grudnia 2013 r. ) lub przesłać poprzez e-mail na adres: kancelaria@swmikolaj.org.

       Proszę przyjąć tę propozycję i prośbę  w duchu wolności, ale i  odpowiedzialności za  dobro wspólnoty parafialnej.

 

 ks. Jacek Socha

 

1. Jakie wrażenie robią na Tobie ludzie będący na Mszy świętej?

      uważnych i skupionych,

      rozkojarzonych i znudzonych,

      uczestniczących aktywnie i w sposób odpowiedzialny,

     zajętych bardziej własnymi modlitwami niż Mszą świętą.

 

2. Z jakich głównie pobudek, według Ciebie, ludzie przychodzą na niedzielną Mszę świętą?

      bo uważają to za obowiązek do spełnienia,

      bo należy to do zwyczaju,

     żeby wzrastać w wierze,

–   żeby zaskarbić sobie łaskawość Boga,

     żeby wysłuchać Słowa Bożego i przyjąć Komunię świętą,

–   z innych pobudek…………………………………………

 

3. Jak czujesz się, wchodząc do kościoła na Mszę świętą?

– swobodnie, jak w swoim domu,

– obco, jak w czymś domu.

 

4. Jak jest czytane podczas Mszy świętej słowo Boże?

– dobrze, w sposób wyraźny i zrozumiały,

– źle, w sposób niewyraźny i niezrozumiały.

 

5. Czy homilie, których słuchasz w naszej parafii pobudzają i inspirują?

– tak,

– nie.

 

6. Jeśli słyszałeś wprowadzenia do czytań, to jak je odebrałeś (-łaś)?

– jako zbyteczne powtórzenia,

– jako interesujące dla lepszego zrozumienia całej Mszy świętej,

– nigdy nie słyszałem.  

 

7. Jeśli chodzi o pieśni śpiewane podczas Mszy świętej: jak były wykonywane?

– dobrze,

– źle.

 

8. Czy pieśni były odpowiednio dobrane do liturgii?

– tak,

– nie.

 

9.   Podczas Mszy świętej świeccy mogą czytać Czytania i teksty katechez, służyć przy ołtarzu, prowadzić śpiew, ożywiać w inny sposób liturgię. Jeś­li nie spełniałeś żadnej z tych czynności, to z jakiego powodu?

– bo nie czujesz się przygotowany do tego,

– bo nie umiesz się zgłosić,

– bo są inni, którzy tym się zajmują,

– bo nie lubisz występować publicznie,

– bo sądzisz, że powinni to robić księża,

– bo przeszkadzałoby Ci to.

– ……………………………………………………………………………………………..

 

10. Jak oceniasz współudział świeckich w celebrowaniu Mszy świętej?

– jako słusznie uwydatniony i doceniony,

– jako pominięty i niemający znaczenia.

 

11. Czy jest Ci wszystko jedno, gdzie uczestniczysz w niedzielnej Mszy świętej

— w swojej Parafii czy w innym kościele?

– tak, jest mi wszystko jedno,

– nie, preferuję udział w swojej parafii.

 

12. Czy interesują Ciebie katechezy, które są odczytywane przed Mszą św. w niedzielę?

– tak,

– nie,

– ………………………………………………………………………………….

 

13. Czy zachowanie dłuższej chwili ciszy po homilii i po Komunii Św. pomaga Ci w lepszym przeżywaniu Eucharystii?

– tak,

– nie,

……………………………………………………………………………………

 

14. Na którą Mszę św. zazwyczaj przychodzisz w niedzielę? Godz…………………..

Kościół w którym jest Boży „zasięg”

 

            W sierpniu tego roku wybrałem się na festiwal młodzieży do Hautecombe we Francji, gdzie zgromadziło się około tysiąca młodych z całej Europy, w tym sto osób z Polski. To właśnie tam ktoś powiedział, że na tym festiwalu jest dobry, Boży „zasięg”. W zasadzie można doprecyzować, iż to co się tam stało, spowodowało, iż młodzi stali się gotowi odbierać na „falach wiary”.

 

            Co trzeba zrobić, by otworzyć współczesnego człowieka na Bożą obecność? Otóż Wspólnota Chemin Neuf, organizator festiwalu, ma niezwykły dar ukazywania macierzyńskiego wymiaru Kościoła i myślę, że dzisiaj bardzo tego potrzebujemy w każdej przestrzeni kościelnego życia, i że brak tego, jest jedną z największych bolączek Kościoła. Ów wymiar daje chrześcijaninowi możliwość spotkania wspólnoty, która daje życie, jest serdeczna, czuła, uważna na każdą osobę, bliska i starająca się zrozumieć.

            W jaki sposób macierzyński wymiar Kościoła był widoczny w opactwie Hautecombe?

            Myślę, że przede wszystkim w tym, iż organizatorzy wpierw słuchali Jezusa, a potem intensywnie słuchali młodych. Codziennie, przez siedem dni festiwalu, byli księża, osoby konsekrowane, małżonkowie związani ze wspólnotą, którzy, ubrani w białe alby, siadali na krzesłach i czekali na rozmówców… a młodzi z tego korzystali. Dobrym też pomysłem było dzielenie się swoimi przemyśleniami na określone tematy w małych grupkach, w których spożywaliśmy posiłki.

            Po drugie, to co otwierało młodzież na bogactwo Kościoła, to poważne ich potraktowanie i zainwestowanie w nich. Wielkie opactwo pocysterskie, które od dwudziestu lat, zamieszkałe jest przez członków wspólnoty Chemin Neuf, stało otworem przez kilka dni dla młodych. Kościół, oratoria, krużganki, sale wykładowe, łąki wokół budynków, wszystkie te miejsca tętniły życiem. Nikt się nie bał, że młodzi coś zniszczą, a oni poczuli się jak u siebie w domu, czyli bezpiecznie i odpowiedzialnie. Warto zaznaczyć, że opłata za pobyt na festiwalu nie była zbyt wysoka i zapewne zorganizowanie takiego festiwalu okazało się przedsięwzięciem deficytowym, do którego wspólnota musi dołożyć, ale ta właśnie hojność uwiarygadnia działanie Kościoła w oczach młodych ludzi. W tym miejscu przypomina mi się wypowiedź biskupa Grzegorza Rysia, który wspominał, iż w młodości wszystkie jego wyjazdy oazowe finansowali znajomi księża z własnej kieszeni i pytał: czy tak się jeszcze dzisiaj dzieje w polskim Kościele, że młodzież może liczyć na ofiarność duszpasterzy? Jeśli wspólnota chrześcijańska nie jest hojna, nie da życia i nie będzie wiarygodna.

            Po trzecie, przygotowano piękną liturgię, która mogła pociągnąć „w głąb”, angażowała bardzo wielu i mówiła do całego człowieka przez wyraźne znaki i przez piękną muzykę. Niezwykłym przeżyciem było nabożeństwo Drogi Krzyżowej, które miało cztery stacje: cierpienie, podziały, nienawiść i ubóstwo. Każde rozważanie było połączone ze świadectwem i dynamiką. Wspomnę tylko o świadectwie jąkającego się brata ze wspólnoty Chemin Neuf, który mówił z trudem o ubóstwie swojej mowy. Uboga forma jego wypowiedzi niosła niezwykłą moc słowa.

            Po czwarte, młodzi mogli kształtować swoją obecność w kościelnym wydarzeniu poprzez wybór np. rodzaju warsztatów prowadzonych przez wielu prelegentów i sposobu wypoczynku, który był oparty na szerokim dostępie do różnych dyscyplin sportowych. Wrażliwość na danie możliwości wyboru spośród wielu opcji niosła za sobą wyzwania organizacyjne, ale myślę, że młodzi ucieszyli się bardzo z faktu, iż mogli współtworzyć swój dzień, tak więc z jednej strony były punkty wspólne dla wszystkich (np. Eucharystia), ale w wielu innych sprawach była możliwość wyboru. Macierzyński wymiar Kościoła, to ten, który daje poczucie uczestnictwa i współtworzenia.

            Na koniec warto wspomnieć o otwartości i zwyczajności. Festiwal miał charakter ekumeniczny. Oprócz młodych katolików miałem okazję spotkać sporą grupę anglikanów ze swoim duszpasterzem z Liverpool. Byli także chrześcijanie prawosławni z Rosji i inni. Pomimo różnic doświadczyliśmy jedności w Jezusie Chrystusie. Michaela Borrmann, członkini wspólnoty Chemin Neuf, Niemka i luteranka, prowadząc warsztaty na temat ekumenizmu powiedziała, że w tej właśnie wspólnocie odkryła, iż poważnie traktuje się różnice między chrześcijanami, ale też i poważnie traktuje się Jezusowe wezwanie do budowania jedności.

            Cechą macierzyńskiego wymiaru Kościoła zgromadzonego w Hautecombe była zwyczajność i prostota relacji. Miałem wrażenie, że Wspólnota Chemin Neuf daleka jest od kościelnego sztywniactwa i umie zaproponować młodym zdrowe i naturalne relacje wewnątrzkościelne, co prowadzi do odkrycia rodzinnego wymiaru Kościoła.

            To, co stało się dla mnie bardzo wyraźne w czasie wyjazdu z młodymi do Hautecombe, to prawda, iż Kościół staje się miejscem, gdzie „Boży zasięg” jest dobry wtedy, gdy troszczy się o swój macierzyński charakter.

                                                                       Ks. Jacek Socha

« Starsze posty Nowsze posty »