Papież Leon napisał w orędziu na dzisiejszą niedzielę: „W Ewangelii Janowej Jezus nazywa siebie dosłownie „pięknym pasterzem” (ὁ ποιμὴν ὁ καλός) ( J 10, 11). …Jest to Pasterz, który fascynuje: kto na Niego patrzy, odkrywa, że życie jest naprawdę piękne, jeśli się za Nim podąża….A najbardziej niezwykłe jest to, że stając się Jego uczniami, sami stajemy się „piękni” – Jego piękno nas przemienia. Jak pisze teolog Paweł Florenski, ascetyka nie tworzy człowieka „dobrego”, lecz człowieka „pięknego”. Czyż w tym papieskim orędziu nie ma powiewu świeżości?
Miałem okazję, w ten weekend, widzieć piękno w różnych jego odsłonach. Wpierw, w tym kim są i co zrobiły Maja Sowińska, Joanna Borowska oraz uczestnicy 9 rekolekcji dla muzyków w gdyńskim „Mikołaju”. Uwielbienie to taka muzyka, która może „wgłębić się”. Jest w niej coś z pięknego wydarzenia, w którym chce się być i tworzyć.
W sobotę widziałem też piękno w więzieniu. Od trzech tygodni prowadzimy Alpha w więzieniu wejherowskim. Tajemnica Jezusa, który przekracza drzwi więzienia i mówi właśnie tam: „Pokój wam”. To jest naprawdę piękno, które zbawia.
R. Rolheiser napisał kiedyś: „z dwiema rzeczami na tym świecie nie można dyskutować: z pięknem i dzieckiem”. Piękno jest mocne, zarówno w uwielbieniu prowadzonym przez Maję Sowińską, jak i w więzieniu, gdy rozpromieniają się nasze twarze w spotkaniach i rozmowach. I w tym pierwszym, i w tym drugim czuć pokorną, piękną Obecność.


