Jeden z astronautów niedawno przebywających w kosmosie stwierdził, że Ziemia wygląda jak statek kosmiczny i jak wyjątkowa oaza. Te określenia są poruszające zwłaszcza, gdy uświadomimy sobie jak długi proces był potrzebny, by powstały warunki możliwe do życia. Naukowcy twierdzą, że historia świata rozpoczęła się około 13.8 miliarda lat temu. Dla uchwycenia perspektywy rozwoju możemy posłużyć się skalą dobową, przyjmując, że wielki wybuch lub wielkie wybuchy przypadają na minutę po północy, teraz zaś mamy koniec dnia – minutę przed następną północą. Na tej skali każda godzina to 600 milionów lat. Na owej skali dobowej planeta Ziemia zaczyna się kształtować o godzinie 16:17, życie zaś rozwija się od godziny 17:08. W tym porządku ludzkość pojawia się na Ziemi pod sam koniec, nie wcześniej niż o godzinie 23:59.

    Niektórzy twierdzą, że życie pojawiło się przypadkowo, właśnie dlatego, że tak długo wszystko to trwało. Przypadek czy losowość zdaniem wielu to najlepsze wytłumaczenie pochodzenia życia, Ziemi i wszechświata. Interpretacji tej przyświeca myśl, że jeśli próbuje się wystarczająco długo, to w końcu wygra się los na loterii. Na pewno losowość odgrywa jakąś rolę w ewolucji wszechświata. Jednakże ze względu na ogromne skalę czasu, sama losowość nie wystarczyłaby do uczynienia Ziemi naszą oazą. Musiało być coś więcej, Ktoś kto dał początek w ogóle byciu. „Być albo nie być, oto jest pytanie”. Gdy Biblia mówi, że „Na początku Bóg stworzył…”, to właśnie chodzi o to, że dzięki Niemu w ogóle coś jest, i to że rzeczywistość jest, stało się podstawą tych początków o których mówią naukowcy. Naukowcy badają co się działo w poszczególnych godzinach istnienia świata, a teologia wraz Biblią mówią nam, że jest Ktoś dzięki komu jest ów „Zegar”.

(Powyższe myśli oparłem na lekturze , którą serdecznie polecam: Gerrard M. Verschuuren, Na początku. Stworzenie świata czy wielki wybuch, Poznań 2026)