Dawno już nie słyszałem oklasków w kinie i to mimo wymagającego, długiego filmu dokumentalnego. „Ennio” to piękna historia wielkiego kompozytora Ennio Morricone. Podnosi na duchu. W tle życia kompozytorskiego można zobaczyć szczęśliwe małżeństwo z Marią.
    To,  z czym wyszedłem z kina, to nade wszystko wielkość dzieła Ennio Morricone. Jest w tym coś z wielkiego, stwórczego ognia Boga, który zapalił tego człowieka.
     Jeden z bohaterów filmu mówi wprost, że jesli ktoś nie poznał nigdy Boga, to ma szansę odkryć go w muzyce Ennio Morricone.