Wiele bólu i lęku widziałem w ostatnich dniach. W chorych na nowotwór, w więźniu który dotyka rozpaczy, w osobach przychodzących do modlitwy wstawienniczej po niedzielnej Eucharystii sprawowanej w intencji o uzdrowienie duszy i ciała…. Jednocześnie czytam książkę Rolheisera zatytułowaną „Our heart is stronger than our wounds” (Nasze serce jest mocniejsze niż nasze rany).
  Są tacy, którzy doświadczyli zwycięstwa nadziei jak np ks. Henry Nouwen, od którego pochodzi stwierdzenie o sercu silniejszym od ran. Nouwen przeszedł „przez swoje piekło” i ocalał mimo głębokiej depresji. Są jednak tacy, którzy nie mają nadziei jak np Fantine z „Nędzników”. Jest samotną matką porzuconą przez ukochanego mężczyznę, co powoduje, że ma i pielęgnuje złamane serce. Walczy o zapewnienie córce podstawowych potrzeb życiowych, zmaga się z pracą i trudnymi warunkami, które rujnują jej zdrowie i z przemocą oraz wykorzystaniem seksualnym ze strony szefa, co kończy się jej niesprawiedliwym zwolnieniem. Jej zdrowie się załamuje i w ostatnim pożegnaniu śpiewa pieśń pełną lamentu, która sugeruje, że nasze serca nie zawsze są mocniejsze od ran.
Kto ma rację – Nouwen czy Fantine? Oboje. Pisze R. Rolheiser: „Podejrzewam, że oboje, w zależności od okoliczności, stanu zdrowia i zasobów emocjonalnych. Stare przysłowie mówi: co cię nie zabije, to cię wzmocni! To prawda, o ile cię nie zabije”.
  Jest jeszcze trzeci element tego obrazu – moc łaski. Przekonałem się o tym w minionym tygodniu, gdy modliłem się z chorą na nowotwór i rozmawiając z nią o śmierci, czy też gdy modliłem się z więźniem mającym wielkie poczucie niesprawiedliwości i z tymi, którzy w niedzielę wieczorem potrzebowali modlitwy wstawienniczej. Przekonałem się przeżywając w ostatnich latach swoje rany i odkrywając w tym bliskość osób, które mnie wsparły, poprowadziły m.in na drogę psychoterapii oraz odkrywając osobiście moc Słowa Bożego i modlitwy. R. Rolheiser tak o tym pisze: „kiedykolwiek zmowa gorzkich okoliczności i psychicznej kruchości kogoś złamie, kiedy serce człowieka nie jest już silniejsze od jego ran, możemy szukać schronienia w głębszej prawdzie i pocieszeniu, a mianowicie w sile, która leży w sercu Boga: Boża łaska, zrozumienie i miłość są mocniejsze niż nasze rany, nasze załamania, nasze porażki i rozpacz. To, co odróżnia wiarę chrześcijańską od większości innych religii to fakt, że chrześcijaństwo jest religią łaski, a nie jedynie własnego wysiłku, choć i on jest ważny. Jako chrześcijanie nie musimy sami się zbawiać, nie musimy sami naprawiać swojego życia. W rzeczywistości nikt tego nigdy nie robi. Jak jasno mówi św. Paweł w swoim pożegnalnym przemówieniu,  w Liście do Rzymian 1-8: nikt z nas nigdy nie naprawia swojego życia o własnych siłach. To samo dotyczy przezwyciężania naszych ran. Wszyscy jesteśmy słabi i czasami się załamujemy. Jednakże, i to jest ten moment, gdy burze życia nas przytłaczają, gdy szukamy siły by stawić im czoła, to po to, by odkryć że burza jest silniejsza od nas, a my musimy sięgnąć jeszcze głębiej i tam właśnie odkryjemy, że serce Boga jest mocniejsze niż nasze złamanie i rany”.