Stocznia kojarzy mi się głównie ze światem męskim i jego perspektywą. Spotkałem wielu stoczniowców, dzisiaj głównie już emerytów, którzy tworzyli świat stoczni. Miałem nawet kiedyś okazję poświecić statek, potężny samochodowiec, który zbudowano w Stoczni Gdyńskiej. Z tamtej uroczystości pamiętam tylko mężczyzn. Kiedy czytałem o strajkach w Stoczni Gdańskiej, to oczywiście napotykałem na takie osoby jak: Anna Walentynowicz czy Alina Pienkowska, ale ich historia była opisana przez mężczyzn. Wczoraj jednak zobaczyłem kobiecy wymiar stoczni z Trójmiasta, a nawet z Bremy, w kompletnie innym wymiarze. Właśnie z kobiecej perspektywy. Świetny spektakl… a po nim rozmawiałem chwilę z kobietą, która jeszcze nie tak dawno pracowała w stoczni i w tym spektaklu, na który trafiła dosyć przypadkowo, zobaczyła siebie.
Niezwykłe w tym spektaklu jest też miejsce prezentacji – pirs nr 1 przy Molo Rybackim, koło pomnika Tadeusza Wendy
„Robotniczki. Kobiety z Rdzy i Żelaza”.
