Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Po drodze – blog ks. J. Sochy (Strona 2 z 41)

Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.

Niech ci będzie jak celnik i poganin, czyli o skreślonych ludziach

 
   Ciekawe, że w oryginalnym, greckim tekście jest coś co zmienia kompletnie rozumienie zdania z dzisiejszej Ewangelii :”Niech ci będzie jak poganin i celnik”. Otóż jest tam rodzajnik „ten” celnik, a nie „jakiś” celnik (por. I. Gargano). Kto jest owym wskazanym celnikiem? Autor Ewangelii – Św. Mateusz. Jego to zdobył dla wspólnoty Jezus. Ludzie może i go upominali i rozmawiali z nim? A może umyli ręce i nie starali się o niego. Skreślili go.
     Jak pisze o. Gragano: Faktyczne, rozwiązanie problemu, którego ludzie nie byli w stanie dokonać, będzie mogło być zrealizowane przez Boga… „Co jest niemożliwe dla ludzi, w tym dla tych którzy nazywają się Kościołem, jest możliwe dla Boga”. On nie skreśla człowieka
 

Lekkość i świętość

 
      Są ludzie, którzy mają w sobie lekkość. Dzisiaj wiem, że nie da się do tej lekkości dojść bez śmierci: egoizmu, niedojrzałości, zranień, samouwielbienia, własnej racji, narzekania… Ona jest owocem życiowej Paschy.
    Kilka razy już ową lekkość zobaczyłem. Na pewno spostrzegłem ją w przyjacielu-księdzu, już nieżyjącym. Były takie chwile, że ta lekkość przebijała się przez niego. Otóż, przyjęliśmy kiedyś na nocleg w plebanii dwie osoby, które nas okradły i wyjechały. Ten fakt w ogóle nim nie zachwiał, nie obciążył go. Nie powiedział złego słowa. To nie była naiwność. On był lekki i wolny …
 

Otwiera okna i daje więcej miejsca do życia

 
     Lubię słuchać wywiadów z mędrcami. Za jednego ze współczesnych uważam Rowana Williamsa. Zadano mu pytanie: czy chrześcijaństwo ma dzisiaj jakieś znaczenie? Jego odpowiedź brzmiała: „tak”. Powiedział: „Moim zdaniem chrześcijaństwo otwiera okna i daje więcej miejsca do życia”. Jedną z głównych rzeczywistości, gdzie Williams to dostrzega, to miłość Boga do człowieka, który jest obok, o którym czytam, którego widzę na ekranie czy na ulicy. Jaka to Dobra Nowina: Bóg kocha tego, który nie jest jak ja !
Zdjęcie:iarccum.org
 

Aby nikt nie był niewidzialnym

 
     Co roku wyjeżdżam ze Szkołą Ewangelizacji Magnificat na letni wypoczynek. Jest to jedna ze ścieżek budowania wspólnoty, całkiem twórcza. Tym razem trafiliśmy w Tatry. Takie wspólne, aktywne bycie jest świetnym przeżyciem sierpniowej, papieskiej intencji: Módlmy się, abyśmy w dużych miastach, często naznaczonych anonimowością i samotnością, znaleźli nowe sposoby głoszenia Ewangelii, odkrywając twórcze ścieżki budowania wspólnoty.

Milejczyce, czyli przywracanie harmonii

 
    Odwiedziłem Milejczyce, gminną wioskę na Podlasiu. W parafii mieszka około 400 katolików z ponad 20 wiosek. W minioną niedzielę w tutejszym, niedużym kościele było około 4 tys. ludzi. Wczoraj i dzisiaj były tu setki osób. Odkrywają w Milejczycach serce Jezusa Dobrego Pasterza i moc Eucharystii. Towarzyszy im proboszcz, ks. Jarosław Rosłon, serdeczny, otwarty i gościnny człowiek.
  Podczas pielgrzymki na Podlasie czytam książkę Athony Blooma, nieżyjącego już teologa prawosławnego, który pisząc o cudach postrzega je jako znaki przywracające harmonię w świecie: „Cud to chwila, podczas której ponownie odradza się harmonia, naruszona przez ludzki grzech. Może to być jedynie chwilowy przebłysk, może to być początek całego nowego życia – życia w harmonii miedzy Bogiem a człowiekiem, harmonii stworzonego świata ze swoim Stwórcą”.
     Słuchając ks. Jarosława opowiadającego o znakach-cudach, które dzieją się w Milejczycach pomyślałem, że tu właśnie dzieje się przywracanie harmonii, w każdym kto odkrywa, że Bóg ma serce. Polecam wywiad z ks. Rosłonem:
 
   PS  W Milejczycach można znaleźć nawet flagę kaszubską, piękną synagogę, która jest teraz domem kultury oraz wiele znaków wyznawców prawosławia, którzy tutaj stanowią większość religijną.
 

Doładowywanie telefonu w kościele, czyli współczesna wersja prawa świątynnej kołatki

      Ubodzy, bezdomni, emigranci zachodzą czasami do naszego dolnego kościoła, który przez cały dzień jest otwarty. Podładowują swój telefon komórkowy, skorzystają z toalety, a czasami się pomodlą i po prostu odpoczną. Ich obecność przysparza niemało problemów. Wkurzałem się , gdy bez pytania doładowywali nie tyko telefon, ale i wszystkie powerbanki🙂.  Nieraz trzeba było czyścić czy naprawiać coś w toaletach po ich wizytach. To jest cena, która płacimy za bycie z ubogimi. W tym kontekście przypomniałem sobie średniowieczny zwyczaj, polegający na tym, że gdy ktoś był ścigany za przęstepstwo, to dotykał kołatki na drzwiach np. katedry i mógł przez ten gest otrzymać swoisty azyl, czyli przez kilkadziesiąt dni poczuć się bezpiecznie. Miał czas na przemyślenie swojej sytuacji.
    W moim ulubionym , wakacyjnym kościele, czyli w katedrze w Durham jest taka kołatka do dzisiaj, precyzyjnie rzecz biorąc,  na drzwiach jest replika, a w muzeum jest oryginał. W gdyńskim „mikołaju” nie mamy co prawda średniowcznej kołatki, ale ów zwyczaj realizuje się w praktyce. Ludzie szukają schronienia, odpoczynku, zupy i …możliwości naładowania telefonu.
 

Dokładnie 8 lat temu odbyła się „inwazja” amerykańska na Chylonię

 
     Zadzwonił do mnie ktoś z Urzędu Miasta Gdynia z zapytaniem: „Przypływa do Gdyni okręt amerykański i owi wojskowi „zza Oceanu” mają w zwyczaju zrobienie czegoś użytecznego dla lokalnej społeczności, czy ma ksiądz jakąś pracę dla żołnierzy amerykańskich?”. Odpowiedziałem po chwili: „tak, niech przyjadą na Zupę Chylońską”. Ależ to było dobre dla nich i dla nas🙂
 

Mój syn-więzień jest dla mnie autorytetem duchowym

 
      Podczas Alpha w więzieniu spotykam B. Spokojny, skupiony. W pewnym momencie zadaje mi pytanie: czy mógłby ksiądz odwiedzić mojego ojca, tak bardzo zależy mi, by się wyspowiadał? Po kilku dniach jadę pod wskazany adres. Trochę dziwnie się czuję, zastanawiam się, co z tego wyniknie. Modlę się, bym się mógł spotkać z panem M. Zastaję go schorowanego i dotkniętego samotnością. Wykształcony, po filozofii na KUL. Rozmawiamy o B. M. o swoim uwięzionym synu: B. przebywając w więzieniu stał się innym człowiekiem, idąc w moje ślady również skończył filozofię, ale to więzieniu stał się dla mnie autorytetem duchowym. Proszę mu powiedzieć, że niedawno byłem u spowiedzi .
   Dzisiaj spotykam B. Opowiadam o rozmowie z ojcem. Uśmiecha się.
 
PS  Zakończyliśmy 11 tygodniową Alpha w więzieniu, ależ to jest zaskakująca przygoda !
 
« Starsze posty Nowsze posty »