Gdynia Chylonia ul. św. Mikołaja 1, tel. 58 663 44 14

Kategoria: Po drodze – blog ks. J. Sochy (Strona 1 z 35)

Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.

Najlepsza dziesiątka różańca w moim życiu

 
    Podczas dzisiejszej kawy na Zupie Chylońskiej, po śpiewie kolęd, zaczęliśmy spontaniczną modlitwę dziesiątką różańca. Kilka osób spośród naszych „zupowiczów” odważyło się poprowadzić tę modlitwę. Niektórzy mylili się, trochę nawet krępowali, ale było to tak prawdziwe, pokorne, pełne emocji, a jednocześnie swobodne, że poczułem, chyba pierwszy raz w życiu, że modlitwa różańcowa może nieść człowieka poprzez swój wspólnotowy wymiar.Dzisiaj moje siostry i bracia z Zupy tchnęli we mnie jak w żagiel, a raczej przez nich tchnął Duch.
   Od początku naszych spotkań wiedziałem, że więcej w nich otrzymuję aniżeli daję. Dzisiaj,  bardzo to odczułem. Wiem też, z kim będę lubił odmawiać dziesiątkę różańca 🙂

Co może połączyć ludzi w rodzinie, parafii, w kraju?

 
      Kiedy komunikuję się  z drugim? Natknąłem się na niezwykle ciekawy tekst Jacques Maritain’a, jednego z wielkich filozofów XX wieku, który pisał: „Kiedy dotkniemy dobra i Miłości, jak święci, albo prawdy, jak Arystoteles, albo piękna, jak Dante, Bach czy Giotto, wtedy nawiązujemy kontakt i dusze się komunikują. Ludzi łączy naprawdę tylko duch: jedynie światło ich gromadzi” (J. Maritain).
Komunikacja zaczyna się, gdy razem doświadczamy światła. Za tym światłem ukryty jest Jezus Chrystus.
 

„Ukrzyżowany Opornik”

 

       Dzisiaj po Kolędzie spotkałem parafiankę, która pokazała mi niezwykły krzyż, w który wpisany jest opornik. Ten krzyż wykonał i przekazał jej śp. mąż, którego internowano w Strzebielinku podczas Stanu Wojennego. Opornik stał się wtedy symbolem oporu wobec Jaruzelskiego i jego reżimu.
       Ciekawe, że  było wtedy możliwe  połączenie symbolu religijnego ze znakiem społeczno-politycznym.
 

Siódme niebo, bluesowanie chylońskie i szczotka do włosów

 
     Siedząc przy stole wigilijnym w starej plebanii, kolędując, nagle z gitary ks. Zbyszka popłynął blues, a Mirek począł improwizować śpiew – świadectwo o tym, że jest wolny, że nie pije, i że jest w „siódmym niebie”. Zapamiętałem też takie małe-wielkie szczegóły z paczki świątecznej dla naszych gości: szczotka do włosów i szczotka do zębów….
     To była Wigilia Zupy Chylońskiej ze smakiem wolności.
 

Zaskoczony przez Radość. Argument za istnieniem Boga z pragnienia

 
     To były doświadczenia radości podobne do przedzierającej się strzały. Radość z widoku miniaturowego ogrodu, który zbudował jego brat; okrzyk radości pod wpływem lektury kolejnej książki; radość z pięknego widoku przyrody, ze słuchania muzyki i wreszcie ze spotkanej osoby. Te radości zaskakiwały. Zawsze był też w nich odcień smutku. Jeśli pragnienia takich radości „niepełnych” miały podmiot, który je zaspokajał, to też musi istnieć ktoś, kto zaspokoi pragnienie Radości kryjącej się za tymi małymi radościami. Bóg jest tą Radością pełną i tym największym zaskoczeniem. To jedno z wielkich odkryć C.S. Lewisa, mojego adwentowego przewodnika.
     Małe radości zapowiadają większą, bo więcej pragniemy, aż po wieczność. „Wszystko, co nie jest wieczne, jest wiecznie nieaktualne” (C.S. Lewis, Zaskoczony Radością).

Święta, która mieszkała w naszej parafii

 
    Podczas niedawnego pogrzebu śp. Haliny Komosińskiej dowiedzieliśmy się, że przyjęła ona kiedyś do swojego domu pewną zwykłą-niezwykłą kobietę. Nazywała się Urszula Judyta Napierska ( 1932- 2001 ). To były trudne czasy komunizmu. Urszula zamieszkała u państwa Komosińskich przy ul. Wejherowskiej. Pomagała im przy wychowaniu dzieci.
    Dzisiaj toczy się proces beatyfikacyjny siostry Urszuli Judyty, nazywanej ” Świętą z falowca”. To określenie przylgnęło do niej, gdy mieszkała w Gdańsku, przy ul. Wyzwolenia 51 A. Z jej skromnego mieszkania urządzonego jak oratorium promieniowała modlitwa i wsparcie: celebrowano tam Eucharystie, gromadzili się sąsiedzi, chorzy i księża , a ona służyła radą, pocieszeniem i konkretną pomocą.
   Dom przy ul. Wejherowskiej, gdzie mieszkała u chylońskich parafian to nie falowiec. Można jednak napisać, że był czas, gdy w naszej parafii mieszkała „Święta z bloku”.

Wolność o smaku solidarności

 
     Dzisiaj zrobiłem sobie spacer niepodległościowy do najstarszego pomnika w Gdyni. Są na nim nazwiska mężczyzn, którzy zginęli I Wojnie Światowej oraz w roku 1920. Ci , którzy ufundowali ten pomnik napisali, że jest on „ku czci i pamięci najdroższym ojcom, synom i braciom z parafii Chylonia, którzy życie Ojczyźnie w ofierze oddali”. Wtedy wolność oznaczała odzyskanie niepodległości i odnowienie państwowości. A dzisiaj co oznacza wolność? Myślę, że dzisiaj wolność to nade wszystko solidarność z drugim, szczególnie tym ubogim, skrzywdzonym, nieradzącym sobie, tym z peryferii.
 

Czy baranki mają imiona?

 
      Podczas weekendowego wyjazdu „barankowego”, w Liturgii sobotniej, przypadała lektura 16 rozdziału Listu do Rzymian. To jest dziwny tekst. Pełny imion kilkudziesięciu ludzi, czasami trudnych nawet do przeczytania, a co dopiero do zapamiętania. Św. Paweł zapamiętał jednak te imiona, gdyż przeżył z tymi osobami coś ważnego na drodze wiary.
      W projekcie „Baranki” powtarza się podobna logika. Chodzi o Kościół, który jest relacyjny, pełny imion, twarzy i bliskości na drodze wiary.
     W piękny, słoneczny weekend przeżywałem z chylońskimi Barankami czas poznawania swoich imion, rodzin i twarzy. A jest kogo się uczyć, gdyż do Białogóry wyjechało blisko 80 osób. Od pięciu lat, poszerzam z Barankami mój osobisty, 16 rozdział Listu do Rzymian i robię to z radością.
 

Historia oraz pamięć

 
     Pomieszaliśmy historię z pamięcią, a przecież nie są tym samym. Historia jest odpowiedzią na pytanie „co się wydarzyło?”. Pamięć zaś odpowiada na pytanie „kim jestem?”. Historia jest o faktach, pamięć jest o tożsamości. Dzisiaj, gdy wraz z „zupowiczami” wypisywałem imiona zmarłych z Zupy Chylońskiej, to pomyślałem, że wypominki są zarówno o historii jak i o pamięci.
 
« Starsze posty