Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



Postanowienia Ojca PDF Drukuj Email
niedziela, 16 luty 2020 19:49

     Czytałem dzisiaj opisy tajemnicy przemienienia Jezusa zapisane w Ewangeliach i w Drugim Liście Św. Piotra. Robiłem to, przebywając w majestatycznej scenerii góry Tabor, pośród kwitnących pięknie drzew. W tłumaczeniu Ewangelii Mateusza według ks. Remigiusza Popowskiego można znaleźć taki oto zapis: "Gdy on jeszcze mówił, oto świetlisty obłok zasłonił ich, a z tego obłoku odezwał się głos: <To jest mój Syn umiłowany. W Nim złożyłem swoje postanowienia. Słuchajcie Go>" (Mt 17, 4). Jezus jest więc Tym, w którym Ojciec złożył swoje postanowienia. To bardzo ciekwy rys relacji Ojca i Syna.

IMG 9210

 
Papież Franciszek, jego nowa adhortacja i nieskuteczność polskich programów duszpasterskich PDF Drukuj Email
czwartek, 13 luty 2020 09:46

     O. Yves Congar, genialny teolog dominikański żyjący w XX wieku, napisał książkę zatytułowaną „Prawdziwa i fałszywa reforma w Kościele”. Dla Congara jednym z zasadniczych elementów autentycznej reformy Kościoła jest to, że zmiana wynika z rozeznanych problemów duszpasterskich na obrzeżach i peryferiach, a nie na ideologicznej odnowie narzuconej przez centrum. To, co dzieje się na obrzeżach jest ważne. Myślę, że ta właśnie intuicja teologiczna prowadzi dzisiaj papieża Franciszka i stoi u źródeł jego decyzji zwołania synodu na temat Amazonii, a teraz opublikowania przepięknej adhortacji „Umiłowana Amazonia”. Cztery marzenia papieża dotyczące Amazonii, Kościoła na obrzeżach, na peryferiach, są więc czteroma ważnymi źródłami odnowy dla całego współczesnego Kościoła: marzenie społeczne, kulturowe, ekologiczne i kościelne. 

Więcej…
 
"Kto ma nadzieję, żyje inaczej; zostało mu dane nowe życie" (Benedykt XVI), czyli dziesięciolecie Wspólnoty SNE Magnificat w Gdyni-Chyloni PDF Drukuj Email
środa, 12 luty 2020 07:47


  Na świętowanie 10 rocznicy otrzymaliśmy Słowo o rytualnym umywaniu rąk przed posiłkiem (Mk 7, 1-13). W tekście z Ewangelii Marka nie chodzi o higienę, chodzi o świętość codzienności oraz o to, że zarówno modlitwa w kościele jak i zjedzenie obiadu mogą nosić znamiona liturgii. Zarówno dla żydów jak i dla chrześcijan życie codzienne nosi znamiona sacrum jeśli.... jeśli spotkają Boga między sobą, wtedy zmienia się wszystko, wtedy pojawia się nadzieja w zwykłej codzienności.

  Wspólnota SNE Magnificat dziękowała Bogu za otrzymaną nadzieję, która przemieniła życie wielu. Dzisiaj ta wspólnota, to małżeństwa z wieloma dziećmi (około 20 dzieci ochrzczonych we wspólnocie w minionym 10 leciu), jeden wyświecony kapłan, trzy osoby konsekrowane, wielu młodych i starszych, którzy żyją dla innych; to 14 grupek formacyjnych, w których przeżywamy Kościół jako więzi i jesteśmy na drodze nawracania się; to dynamiczna ewangelizacja przez kursy SNE i Alphę; to fenomen modlitwy uwielbienia; to posługa medialna przez Głos Mikołaja; to służba ubogim w PZ Caritas i Zupie Chylońskiej; to praca w rożnych ważnych miejscach "mikołajowej" parafii.... i wreszcie to nasza przyjaźń z Najświętszą Maryją Panną.

IMG 7378
 
Miniteologia komplementu PDF Drukuj Email
wtorek, 28 styczeń 2020 11:02

   Dzisiaj w liturgii wspominamy św. Tomasza z Akwinu. Ten dominikański teolog twierdził, że komplementowanie drugiego człowieka, gdy na to zasłużył,  jest powinnością. Jeśli tego nie czynimy, to odmawiamy drugiemu pokarmu, który jest mu potrzebny do życia. Być może nie jest grzechem powstrzymywanie się od wypowiadania komplementu, ale jest to na pewno smutne zubożenie i dotyczy zarówno osoby zasługującej na komplement, jak i osoby wstrzymującej się od jego wypowiedzenia.

    Jezus twierdził, iż nie żyjemy samym chlebem. Również nasza dusza musi być karmiona, a jej pokarmem jest afirmacja, uznanie i błogosławieństwo. To oczywiste,  tak więc, abyśmy mogli kochać i afirmować innych, najpierw musimy być kochani, najpierw błogosławieni i najpierw wychwalani. Chwała, uznanie i błogosławieństwo budują duszę.

   Komplementowanie innych nie jest ważne tylko dla osoby przyjmującej komplement, jest równie ważne dla osoby,  która go wypowiada. Chwaląc kogoś dajemy mu coś, co potrzebuje dla duszy,  jednakże podejmując się tego, karmimy również swoją duszę. Prawda o filantropii odnosi się więc zarówno do ciała jak i  do duszy. Co więcej, podziwianie i wychwalanie innych jest aktem religijnym. Benoit Standaert twierdzi, że podziwianie innych dotyka korzeni naszego istnienia. Co przez to rozumie? Komplementując i wychwalając innych, sięgamy do tego, co jest w nas najgłębsze, a mianowicie do obrazu i podobieństwa Boga. Kiedy wychwalamy kogoś innego, tak jak Bóg, tchniemy życie w tę osobę, ożywiamy jej ducha. 

   R. Rolheiser twierdzi, że obraz i podobieństwo Boga w nas nie są ikoną, ale energią, która jest najbardziej pierwotną energią w człowieku. Poza naszym ego, ranami, dumą, grzechem i małostkowością naszych serc i umysłów,  każdego dnia najbardziej realne są w nas wspaniałomyślność i łaskawość.  Kiedy jesteśmy w dobrej formie mamy siłę,  by podziwiać i chwalić świat, który jest wokół nas i jesteśmy hojni w komplementowaniu ludzi i świata. Jest to znak, że czerpiemy z tej pierwszej energii w nas, z miłości, z obrazu i podobieństwa Boga. Wiemy, że nie jest to łatwe. Przeważnie jesteśmy tak zablokowani rozczarowaniami i frustracjami w naszym życiu, że poddajemy się cynizmowi i zazdrości. Racjonalizujemy to oczywiście na różne sposoby. Jednak często naszym prawdziwym powodem odmawiania pochwały jest fakt, że sami nie byliśmy w wystarczającym stopniu wychwalani, a przez to żywimy zazdrość i brakuje nam siły, by wychwalać innych. W tej kwesti wszyscy jesteśmy zranieni.

Więcej…
 
Dlaczego wierzę w Boga? PDF Drukuj Email
piątek, 24 styczeń 2020 22:20

    Jak to dobrze, że zostałem wyznaczony, by mówić na temat wiary podczas Kursu Nowe Życie. Jak to dobrze, że podczas formacji we wspólnotach słyszałem od ludzi świeckich:  „przyjrzyj się, czy aby na pewno masz wiarę”? Jak to dobrze, gdy ktoś niewierzący lub w kryzysie stał się dla mnie znakiem zapytania. Jak to dobrze obejrzeć poważną debatę abpa R. Williamsa, człowieka wiary z R. Dawkinsem, czołowym, współczesnym ateistą. Wszystko to doprowadziło mnie do refleksji, do zaczerpnięcia z zawsze inspirującej myśli R. Rolheisera i do osobistej odpowiedzi na pytanie: dlaczego wierzę?

    Po pierwsze, wierzę w Boga, ponieważ wyczuwam, na najgłębszym poziomie mojego jestestwa, że istnieje niezbywalna struktura moralna rzeczy. Życie, miłość i sens są moralnie wyprofilowane. Różne religie określają to różnie, ale fundament jest ten sam: jeśli wydychamy miłość, spotkamy miłość. Jeśli wydychamy nienawiść, to wkrótce znajdziemy się w otoczeniu nienawiści i gniewu. Rzeczywistość jest tak skonstruowana, że ​​dobroć przynosi dobro, a grzech przynosi grzech. Wierzę w Boga, ponieważ ślepy chaos nie mógł zaprojektować ludzi w ten sposób, aby kierowali się prawem moralnym. Tylko inteligentna Dobroć mogła zbudować rzeczywistość w ten sposób.

    Kolejnym powodem do wiary w Boga jest istnienie duszy: inteligencji, miłości, altruizmu i sztuki. Nie mogła ona powstać po prostu ze ślepego chaosu, bez inteligentnej siły miłości za sobą. Losowy chaos, pozbawiony wszelkiej inteligencji i miłości od samego początku, nie mógł ostatecznie wytworzyć duszy i wszystkiego, co w niej było najwyższe: inteligencji, miłości, altruizmu, duchowości i sztuki. Czy nasze własne serca i wszystko, co jest w nich szlachetne i cenne, może rzeczywiście być wynikiem miliardów przypadkowych zdarzeń w brutalnym, bezmyślnym procesie? Wierzę w Boga, ponieważ jeśli nasze serca są prawdziwe, to jest Bóg.

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 2 z 36