Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



Jaki Kościół jest nam potrzebny: duchowy czy materialny? PDF Drukuj Email
wtorek, 23 październik 2018 10:15

 Jakub, którego opisuje Księga Rodzaju,  przeżył ciekawe doświadczenie. Otóż, pewnej nocy miał sen, w którym widział drabinę łączącą niebo z Ziemią i aniołów zstępujących i wstępujących. To mistyczne wydarzenie tak go poruszyło, że postanowił ustawić kamień-ołtarz właśnie w tym uprzywilejowanym miejscu. Dla patriarchy Jakuba owo konkretne miejsce stało się święte i wyjątkowe, tak jak później wyjątkowymi miejscami kultu, gdzie niebo łączyło się z Ziemią, stały się świątynie i kościoły. Dla wielu ludzi te budynki - miejsca były i są jak owa drabina ze snu Jakuba. Z drugiej strony w Nowym Testamencie napotykamy niezwykłą rozmowę Jezusa z Samarytanką, która ma kłopot z owym miejscem spotykania Boga. Pyta Jezusa: czy tym miejscem jest świątynia w Jerozolimie, czy też samarytańskie sanktuarium na górze Garizim. Jezus jej odpowiada pokazując, iż owa „drabina łącząca niebo z Ziemią” jest w niej.

Gdzie jest więc Kościół? W człowieku czy w budynku? Otóż, istnieją dwa wymiary jednego Kościoła dane nam przez Boga; jeden jest poza nami, fizyczny i konkretny, drugi jest wewnątrz nas, to ten duchowy. Wydaje się, że sytuacją najdojrzalszą byłaby taka, w której oddawalibyśmy cześć Bogu w obu miejscach, na zewnątrz, w naszych budynkach kościelnych i w głębi serca, w sumieniu. Niestety nie zawsze tak jest. Dzisiaj,  ogromne napięcia kościelne istnieją we wszystkich głównych religiach i we wszystkich denominacjach chrześcijańskich, pomiędzy tymi, którzy definiują Kościół głównie lub wyłącznie przez swoje aktywne uczestnictwo w strukturach. Tacy ludzie mówią: „jeśli nie przychodzisz do kościoła, nie jesteś prawdziwym wyznawcą”. Z drugiej strony są ci, którzy definiują Kościół jako oddawanie Bogu czci na sposób duchowy. Tacy ludzie mówią: „jestem duchowy, ale nie religijny”.

Więcej…
 
Jutro kanonizacja arcybiskupa Oscara Romero PDF Drukuj Email
sobota, 13 październik 2018 21:43
     Umarł jeszcze przed śmiercią, chyba tylko wtedy można pisać w nastepujacy sposób:
"Często grożono mi śmiercią. Mimo to, jako chrześcijanin, nie wierzę w śmierć bez zmartwychwstania. Jeśli mnie zabiją, zmartwychwstanę w ludzie salwadorskim. Mówię to z największą pokorą, a nie dlatego, by się pochwalić. Jako pasterz jestem zobowiązany boskim upoważnieniem, aby oddać życie za tych, których kocham - za wszystkich Salwadorczyków, nawet za tych, którzy mogą mnie zabić. Jeśli dopełnią się groźby, to chciałbym ofiarować Bogu moją krew za odkupienie i na zmartwychwstanie Salwadoru. Męczeństwo jest łaską Boga na którą nie zasługuję, ale jeśli Bóg przyjmie ofiarę mojego życia, niech moja krew będzie ziarnem wolności i znakiem tego, że nadzieja wkrótce stanie się rzeczywistością ... Jeśli zabiją mnie, to przebaczam i błogosławię tych, którzy to zrobią”
Romero
 
Angielski humor i angielska myśl, czyli coś o Chestertonie PDF Drukuj Email
poniedziałek, 08 październik 2018 15:20
1. Pewnego dnia potężny, bo prawie dwumetrowy Chesterton,  spotkał się na debacie z innym pisarzem, z Bernardem Shaw'em, który dla odmiany był filigranowy. Chesterton zaczepnie "wypalił": "Drogi Bernardzie, gdy widzę Pana, to przychodzi mi myśl, że jest Pan skutkiem głodu na świecie". Na co Shaw: "A ja gdy na Ciebie patrzę, Gilbercie, to wiem skąd ten głód pochodzi". 
Więcej…
 
W świecie aniołów i zwierząt. Refleksja z okazji wspomnienia liturgicznego Anioła Stróża PDF Drukuj Email
wtorek, 02 październik 2018 13:58

Hollywood, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, nakręciło film "Miasto aniołów". Głównym bohaterem filmu był anioł o imieniu Set, który miał za zadanie towarzyszenie niedawno zmarłym w przechodzeniu do życia pozagrobowego. Podczas jednej z takich misji Set zakochał się w młodej lekarce.  Jako anioł, nigdy nie doświadczył dotyku ani smaku, a teraz głęboko zakochany pragnął fizycznie dotknąć i kochać swoją sympatię. Stanął przed dylematem: jako anioł z wolną wolą ma możliwość porzucenia swojego statusu anielskiego, by stać się człowiekiem, ale  będzie to kosztem wyrzeczenia się nieśmiertelności. Może też pozostać aniołem i zrezygnować ze zmysłowej miłości.  To trudny wybór: nieśmiertelność bez zmysłowych doświadczeń, czy też bycie człowiekiem ze wszystkimi przygodnościami jakie przynosi ziemski status: starzeniem się, chorobą i ostateczną śmiercią. On wybrał to drugie - rezygnacje ze swojego statusu nieśmiertelnego anioła.  Film jest zrobiony w taki sposób, że ogromna większość widzów jest wciągnięta  w dokonany wybór. Obezwładniająca rzeczywistość zmysłów sprawia, że ​​wszystko inne wydaje się nierzeczywiste, eteryczne. To, czego doświadczamy poprzez nasze zmysły, to co widzimy, słyszymy, smakujemy, dotykamy i wąchamy jest tym, co jest dla nas prawdziwe. Dzisiaj posiadamy własną wersję słynnego stwierdzenia Kartezjusza. Dla nas pewnikiem jest deklaracja: czuję, więc jestem!

Więcej…
 
Kler PDF Drukuj Email
czwartek, 20 wrzesień 2018 13:04

     Kiedy w minioną środę przyjechałem do Łodzi, to  na jednej z głównych ulic zauważylem wielki plakat reklamujący film W. Smarzowskiego "Kler". Nie pojechałem tam jednak, by pójść do kina, ale dlatego by spotkać się z księżmi, z klerem i muszę wyznać, że bardzo tego potrzebowałem. Abp Grzegorz Ryś zaprosił do Łodzi filipińskiego kardynała Tagle i to on poprowadził trzy wieczorne spotkania. Trzy piękne wieczory. W dwóch pierwszych uczestniczyłem dzięki internetowi.

    W poniedziałek kardynał mówił o powrocie do widzenia drugiego jako daru, a nie jako problemu. Wspomniał, że tak łatwo patrzeć na człowieka tylko poprzez jego użyteczność, wartość rynkową. Patrzenie w prespektywie osoby, daje możliwość budowania rzeczywistości podobnej do domu, a nie do giełdy rynkowej. We wtorek księża i biskupi spowadali się przeżywając nabożeństwo pokutne i doświadczając powrotu do domu, do siebie. Podstawą do nawracania się była przypowieść o miłosiernym Ojcu i powrocie syna, którego grzech uczynił problemem dla niego samego i innych. Syn jednak nie był problemem dla ojca, był darem. To niesamowite widzieć jak kilkuset księży plus kilku biskupów spowada się, przyznaje się do swojej grzeszności i wyraża w ten sposób pragnienie nawracania się. 

      Trzeciego dnia kardynał Tagle mówił o życiu księdza jako o Officium Amoris, czyli o służbie-postawie miłości. Bardzo mnie dotknęło jego proste i głębokie przepowiadanie, wsparte świadectwem. Kardynał opowiedział m.in. o tym, iż podczas swoich studiów doktoranckich w Stanach Zjednoczonych, postanowił zaangażować się jako wolontariusz w hospicjum prowadzonym przez Misjonarki Miłości od Matki Teresy z Kalkuty. Pewnego dnia dane mu było towarzyszć umierającemu człowiekowi i wydawało mu się, że wszystko robi właściwie. Umył swojego podopiecznego, zmienił mu pościel, zapalił świecę, postawił kwiaty na stoliku i ... zaczął czytać Biblię oraz komentować ją owemu umierającemu. Na to do pokoju wszedł inny, śmiertelnie chory na HIV,  człowiek i powiedział do umierającego: "Ryszard kochamy Ciebie. Ryszard za chwilę będziesz widział Jezusa. Powiedz Jezusowi, że Go kochamy".  Kardynał, gdy opowiedział to zdarzenie miał łzy w oczach i pytał: "dlaczego ja nie umiałem wtedy tak powiedzieć? To nie ja, ale ten chory na HIV człowiek był głosicielem Słowa Miłości". Po tej konferencji-świadectwie była zbiórka pieniężna na samochód dla hospicjum domowego w Łodzi, czyli konkretna odpowiedź księży na słuchane Słowo. Ważnym znakiem było to, że zbiórkę rozpoczęto do biskupów.

    Bardzo podobało mi się również to,  co robił podczas rekolekcji ks. abp G. Ryś. Otóż każdego wieczoru zapraszał księży do swego domu na kolację i tworzył przestrzeń do spotkania. Miałem okazję uczestniczyć w środowej agapie, którą cechowała radosna atmosfera i możliwość porozmawiania z braćmi kapłanami.  Każdy ksiądz otrzymał też od arcybiskupa Rysia ciekawą książkę, napisaną przez Diego Fares'a, argentyńskiego jezuitę, zatytułowaną "Dziesięć rad papieża Franciszka dla kapłanów".

     W Łodzi spotkałem kler, spotkałem wspaniałego, autentycznego kardynała Luis'a Antonio Tagle. Tęsknię za takimi rekolekcjami i cieszę się, że abp Ryś zapowiedział ich kontynuację.  kard. Tagle.jpg 2

   

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 7 z 33