Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



ŚDM w Chyloni - cz. 1, czwartek, 21 lipca PDF Drukuj Email
czwartek, 21 lipiec 2016 22:08

Dzień drugi

1. Dzisiaj rozpoczęliśmy Eucharystią ze Słowem o wierze jako widzeniu cichej, cierpliwej obecności Boga w człowieku. Co to jest ta cicha Boża obecność?
* Filozofia mówi nam, że kiedy się poczynamy, to w naszych duszach jesteśmy naznaczeni pierwszymi zasadami. Owe pierwsze zasady to: Bóg jest jeden, prawdziwy, dobry i piękny. To jak stempel na duszy, dlatego gdy się rodzimy już jesteśmy silnie naznaczeni.
* Mistycy mówią, że to pocałunek Boga względem duszy i człowiek ciągle ów pocałunek w swoim życiu pamięta.
* Henry Nouwen nazywa to pierwszą miłością. Człowiek ma ciągle w pamięci , nawet podświadomie, ową pierwszą miłość i ją wyczuwa. Ta pierwsza miłość Boga jest doskonała.

2. Potem były różnorakie warsztaty: muzyczne, teatralne, o nowej ewangelizacji, sportowe, społeczne w caritasowskim domu Św. O. Pio, w Stowarzyszeniu Świętego Mikołaja, w przedszkolu,w OREW,  w DOPS, w Fundacji Adaptacja oraz na temat katolickiej nauki społecznej z zaproszonym gościem.

3. Obiad w dwóch szkołach nr 10 i 40.
4. Wyjazd do ECS w Gdańsku.
5. A wieczorem "wisienka na torcie" czyli sztuka teatralna "Jan Paweł II z perspektywy francuskiej". 20 młodych z diecezji Cambrai przygotowało wspaniałą artystyczną refleksję na wpływem pontyfikatu Jana Pawła II na życie zwyczajnych ludzi we Francji.

 
Miłosierdzie i Jarrett PDF Drukuj Email
wtorek, 05 lipiec 2016 20:52

Keith Jarrett zagrał w Kolonii niezwykły koncert  mając do dyspozycji zdezelowany fortepian. Okazało się, że obsługa techniczna wniosła na scenę nie ten instrument co trzeba. Działo się to w styczniu 1975 r. Improwizacje jazzowe były genialne, a nagranie z tego koncertu stało się najlepiej sprzedawaną płytą z muzyką jazzową, z koncertu solowego. Amerykański jazzman okazał swą wielką klasę właśnie w tak mizernych warunkach. Przypomniałem sobie ten fakt w kontekście tego, co czynił i czyni Jezus Chrystus w życiu ludzi. Często coś nie gra we mnie, w innych. Bardzo często tak wiele nie gra Kościele i świecie. Nigdy nie jest jednak tak, by wszystkie „klawisze życia” przestały działać. Bóg, jak genialny muzyk, gra na zdezelowanym życiu takie dźwięki, że pewnie nawet Jarrett jest w szoku. Miłosierdzie, to jest Jego pieśń na zepsutych „klawiszach życia”. On „wyciąga” tak zadziwiające dźwięki, że świat staje zdumiony.

Przy dźwiękach słynnego koncertu z Kolonii wspominam Boże, cierpliwe miłosierdzie względem mnie oraz piękno tej Miłości względem znanych mi osób, których grzeszność nie przeszkadzała Bogu, a w ręcz przeciwnie, stała się przestrzenią dla czułego przebaczenia i odnawiania życia. Pieknie i głęboko, choć bardziej plastycznie niż muzycznie, powiedział o tym niedawno papież Franciszek: „miłosierdzie nie «maluje» nam od zewnątrz oblicza ludzi dobrych, nie poprawia nas w Photoshopie, ale nićmi naszych bied i naszych grzechów, poprzetykanych miłością Ojca tka nas tak, że nasza dusza się odnawia, odzyskując swój prawdziwy obraz, to znaczy obraz Jezusa”.

A oto fragment wspomnianego koncertu Jarretta sprzed  41 lat:  https://www.youtube.com/watch?v=eKNQSSNNag8

 
Ojcowie Kościoła PDF Drukuj Email
środa, 15 czerwiec 2016 13:55

"Do Jezusa grzech jest więzieniem. Ale od Jezusa grzech stał się drogą” (Św. Grzegorz Wielki)

To zdanie padło wczoraj podczas spotkania formacyjnego Wspólnoty SNE Magnificat, w ten sposób rozpoczęliśmy cykl wakacyjnej formacji, której leitmotivem będą Ojcowie Kościoła. Piękna i bogata jest tradycja Kościoła.

 
„Wszystko będzie dobrze”, czyli jak uciszyć żywioły w nas i poza nami PDF Drukuj Email
piątek, 29 kwiecień 2016 10:28

Pewien kapelan młodzieży akademickiej z Leuven (Belgia) zauważył, iż współcześni młodzi z którymi się spotyka,  są dynamiczni, aktywni i pełni życiowych energii,  ale brakuje im nadziei. Główną przyczyną tego braku jest, według owego duchownego, brak metanarracji w ich życiu. O co chodzi? Otóż owa metanarracja to wielki obraz do którego można przyłożyć swoje życie, tak jak mały kawałek puzzla do wielkiej układanki. Hans urs von Balthazsar, jeden z największych erudytów XX w., posługiwał się określeniem theo-drama i chodziło mu o ukazanie Boga jako tego, który pisze i reżyseruje dramat,  w który zaangażowany jest cały kosmos. Na wielkiej scenie, którą jest świat,  człowiek jest powołany do odkrycia swojej roli w boskim teatrze. Niestety współcześnie gubimy taką perspektywę. Nasza wizję określa „ego-drama”, w której człowiek jest reżyserem, scenarzystą i głównym aktorem.

Więcej…
 
Kościelne frazesy do wyrzucenia PDF Drukuj Email
czwartek, 31 marzec 2016 22:31

Jestem świeżo po lekturze wyjątkowej książki zatytułowanej: „Na początku był Chrystus”. Jest to zapis  rozmowy trzech polskich biskupów: Marcina Hinza (luteranina), Jerzego Pańkowskiego (prawosławnego) i Grzegorza Rysia (katolika). Lektura niezwykle ważna i mądra. Biskupi podejmują różne tematy wychodząc od 1050 rocznicy Chrztu Polski. Jeśli jest jakaś lektura obowiązkowa na  świętowanie rocznicy Chrztu Mieszka,  to myślę, że ta książka może się nią stać. Poszerza bardzo horyzonty myślenia. Pozwala zrozumieć inna wrażliwość religijną.  „Na gorąco” podzielę się myślą, która potwierdziła moją starą intuicję, iż jest coś nie tak,  w tym ciągłym nauczaniu skierowanym do tłumów i wielkich zgromadzeń. Strasznie mnie drażniło i drażni  nauczanie „wszystkich i nikogo”. Kościelne  patetyczne  frazesy zawsze mnie „mdliły”, stąd zadrgał we mnie poniższy fragment :  Nadzieja dla chrześcijańskiej Polski dotyczy również tego, ze przestaniemy wreszcie jako Kościół operować pojęciami zbiorowymi, takimi jak chrześcijański naród, tradycja czy kultura. Ja tych pojęć nie kwestionuję, doceniam ich znaczenie, chce jedynie powiedzieć, że one mogą stać się rodzajem mantry, jakiegoś zaklęcia. Sformułowaniem, które ma nam dać poczucie bezpieczeństwa i stawać ludziom wymagania bez pokazania drogi prowadzącej do celu i motywów, dla których powinni ów cel realizować. Tymczasem Kościoły są tak naprawdę po to, żeby doprowadzić nas do Chrystusa. To On jest odpowiedzią na problemy świata.

      Moim zdaniem, losy polskiego Kościoła – polskich Kościołów – rozstrzygną się na poziomie przygotowania ludzi do sakramentów wtajemniczenia. Nie możemy zakładać, że wszyscy są już zewangelizowani, bo żyją w kraju chrześcijańskim. Nie! My mamy prowadzić ludzi co chrztu (i do odkrycia, czym jest przyjęty chrzest), do bierzmowania, a przede wszystkim do Eucharystii, która jest szczytem działania Kościoła i najważniejszym z sakramentów. Chodzi o relację z Jezusem; bez niej człowiek nie ma ani siły, ani motywów, żeby postępować tak, a nie inaczej.

       Treścią nauczania Kościoła ma być Jezus Chrystus. Natomiast forma powinna polegać na tym, żeby zwrócić się do osoby, a nie – jak dotąd – do zbiorowości.  To nasza polska skłonność, że kochamy zbiorowość, a w spotkaniu z pojedyńczym człowiekiem jesteśmy dość niedbali. Jeśli na przykład nie ma stu osób na zbiórce ministrantów, to „nie ma się kim zajmować”, a gdyby na tę zbiórkę miało przyjść jedynie dwóch chłopaków, to „szkoda czasu”. Otóż nie szkoda! Nie szkoda czasu na indywidualne spotkanie,  na przekaz wiary osobie przez osobę. Im więcej w Kościele takich postaw, tym więcej dlań nadziei. (bp G. Ryś, s. 227-228)  

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 8 z 22