Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



Złość i zgorzknienie nie są ewangelicznym „paliwem” PDF Drukuj Email
piątek, 27 kwiecień 2018 21:57

     O. Gustawo Gutierrez, peruwiański dominikanin, filozof i teolog oraz jeden z głównych twórców teologii wyzwolenia,  w jednym z wywiadów powiedział do ludzi żyjących na Zachodzie: „ jeśli oglądając wiadomości jesteś oburzony i wściekły widząc niesprawiedliwość i pod wpływem takich doświadczeń pragniesz coś zrobić, np.  pojechać do krajów Trzeciego Świata, by pomóc ludziom doświadczającym niesprawiedliwości, to radzę byś został w domu. W krajach Trzeciego Świata mamy bowiem zbyt wiele problemów, by jeszcze zmagać się z twoją złością i zgorzknieniem”.

   Potrzeba nam serca wdzięcznego i przebaczającego, by przemieniać  niesprawiedliwość w świecie. To właśnie wdzięczność i miłosierdzie są ewangelicznym „paliwem”, które pozwala mieć siłę, by zmieniać świat z ewangeliczną energią.

 
Aby nie pomylić się co do Boga PDF Drukuj Email
sobota, 14 kwiecień 2018 18:22

      W jednym z londyńskich kościołów napotkałem niedawno tablicę zachęcającą nawiedzających tę świątynię, by chodzili po niej delikatnie, rozmawiali cicho, myśleli głęboko i modlili się wiernie. Po co? Myślę, że zwłaszcza te dwa ostatnie wezwania są po to, by ostatecznie nie pomylić się co do Boga. Jeśli pomylę się co do Boga, to mogę pomylić się co wszystkiego w moim życiu.

 

Londyn 2

 
Katolickie powitanie PDF Drukuj Email
wtorek, 03 kwiecień 2018 20:24

     Na pewnym kościele w Republice Południowej Afryki można przeczytać tekst powitania:

Nasze powitanie przekazujemy tym, którzy są: samotni, rozwiedzeni, żonaci i zamężni;  witamy tych, którzy są wdowcami i wdowami i tych, którzy są gejami i heteroseksualistami. Kierujemy nasze powitanie  do bogatych i biednych;  w sposób szczególny witamy krzyczące dzieci i tych, którzy mówią do samych siebie; witamy tych, którzy śpiewają jak Pavarotti i tych, którzy nucą coś pod nosem; witamy tych, którzy nie byli w kościele od 10 lat i tych, którzy przychodzą tu codziennie; witamy tych, którzy są po sześćdziesiątce i jeszcze nie dojrzali i tych,  którzy są nastolatkami i dojrzali zbyt szybko;  witamy mamy, które ostatnio przytyły i  tatusiów, którzy interesują się piłka nożną, niedojadających artystów, wegetarian i tych, którzy jedzą fastfoody; witamy tych, którzy wyszli z nałogów i tych, którzy nadal są uzależnieni; witamy  tych, którzy mają problemy i tych którzy właśnie się od nich uwolnili; witajcie Wy, którzy pracujecie zbyt dużo i Wy, którzy nie pracujecie w ogóle; witajcie Wy, którzy przyszliście tu, dlatego, że odwiedziła was babcia i Wy, którzy przyszliście z powodu wycieczki szkolnej; Witamy Ciebie.

   

 
Historia starego księdza. PDF Drukuj Email
czwartek, 29 marzec 2018 09:13

    Słyszałem kiedyś  opowieść o starszym księdzu, którego zapytano:  "Jeśli miałbyś swoje kapłaństwo przeżyć ponownie, to czy coś w nim byś zmienił?”. Odpowiedź, którą przekazał była zaskakująca:  "Tak" - powiedział - "zrobiłbym wiele rzeczy w inny sposób. Byłbym łagodniejszy dla ludzi. Zaryzykowałbym  i postawił na miłosierdzie i przebaczenie Boga”.  Potem zamilkł, jakby chciał stworzyć odpowiednią przestrzeń dla tego, co miał powiedzieć  i dodał: " Pozwól mi to powiedzieć: kiedy się starzeję, jest mi coraz trudniej zaakceptować drogi Boga. Jestem kapłanem od pięćdziesięciu lat i zawsze byłem wierny. Mogę szczerze powiedzieć, że w całym moim życiu kapłańskim nigdy nie popełniłem grzechu śmiertelnego. Zawsze starałem się, na miarę moich sił,   wypełniać swoje obowiązki, co nie było łatwe, ale wydaje mi się, że dokonałem tego. Teraz jednak, gdy jestem już stary, zmagam się ze zgorzknieniem i wątpliwościami, co jest chyba naturalne. Jednakże denerwuje mnie to, że gdy rozglądam się wokół siebie i widzę różnego rodzaju ludzi, młodych i starszych, którzy nigdy nie byli wierni, którzy żyli egoistycznym życiem, a potem nawrócili się i teraz  modlą się i żyją po chrześcijańsku ,  i otrzymują różne dary od Ducha Świętego, to mnie to wkurza. Ja byłem wierny i nic, a oni są pełni wiary i, tak mi się wydaje, że i radości. A ja byłem wierny i jestem pełny gniewu i wątpliwości. Powiedz mi, czy to jest w porządku?”.

 
Wolny od samego siebie PDF Drukuj Email
środa, 31 styczeń 2018 14:21

     Tomasz Merton zdefiniował grzech pierworodny w następujący sposób: „Jestem od urodzenia zajęty samym sobą – to właśnie nazywamy grzechem pierworodnym”. Mogę być zanurzony w tym grzechu nawet wtedy, gdy mówię o innych i pozornie nie skupiam się na sobie. Często mówię o tych innych: bezdomnych, rozwiedzionych, niekatolikach, inaczej rozumiejących seksualność, nie z naszego kraju, nie z mojej partii, nie z mojego miasta, a jednocześnie ciągle może jedynie chodzić mi o mnie i o mój świat.

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 5 z 27