Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



O depresji, seminarzyście i Eliaszu PDF Drukuj Email
sobota, 11 sierpień 2018 20:07

       (refleksja do Liturgii 19 niedzieli zwyklej rok B)

      Ronald Rolheiser opowiadał kiedyś ciekawą historię młodego seminarzysty, który wydawał się idealnym kandydatem do kapłaństwa. Był: inteligentny, sumienny, pobożny, uczciwie pracujący intelektualnie, przejęty troską o ludzi ubogich. Jawił się jako ponadprzeciętny wobec innych studentów w seminarium. Nie był zainteresowany piciem piwa, kłóceniem się o piłkę nożną, plotkowaniem czy traceniem czasu na bzdury i jałowe sprawy. Podczas gdy jego kolegom zdarzały się momenty marnotrawienia czasu,  on  zwykle znajdował się w kaplicy, w bibliotece lub przy  biurku, zajęty poważniejszymi sprawami. Co więcej, zawsze był uprzejmy i grzeczny wobec innych, nie przeklinał i nie używał slangu. Wszystko co robił było właściwie i ułożone. Zastanawiające jednak było to, że nikt nie zauważał w nim świętego. Owszem, był szczerym, młodym człowiekiem, ale nie emanował szczęściem. To, co promieniowało z jego osoby, nie było życiem, lecz depresją. Jego wejście do pokoju powodowało „duszność”, odbierało innym życiową energię i gasiło radość. Wydaje się, że robił wszystko dobrze, ale w niewłaściwy sposób. Pozostali seminarzyści byli wystarczająco spostrzegawczy i dobroduszni, aby uznać, że ich kolega potrzebuje pomocy i wyznaczali sobie dyżury, by usiąść z nim przy stole, by go pocieszyć i z nim rozmawiać. Rektor seminarium również rozpoznał problem i wysłał go do psychologa, który diagnozując go powiedział, że znajduje się na skraju klinicznej depresji i że dobrze byłoby, przynajmniej na jakiś czas, opuścić seminarium. Ów mężczyzna opuścił seminarium na dobre i w wyniku terapii odzyskał zdrowie. Dziś jest mężem i ojcem, który,  gdy wchodzi do jakiegoś pomieszczenia to wnosi energię życiową i promieniuje wewnętrzną radością.

Więcej…
 
Eucharystia z pustą ręką PDF Drukuj Email
niedziela, 05 sierpień 2018 00:10

         John Shea, współczesny,  amerykański pisarz religijny,   opowiada taką oto przepiękną przypowieść :

        Na Krecie mieszkał kiedyś człowiek, który głęboko kochał swoje życie. Lubił uprawiać ziemię, czuł ciepłe słońce na swoich nagich plecach, gdy pracował na polach i czuł ziemię pod stopami, gdy po niej chodził. Kochał sadzenie, zbiory i zapach natury. Kochał swoją żonę, rodzinę i przyjaciół. Lubił przebywać z nimi, jeść razem, pić wino, rozmawiać i kochać się. I kochał szczególnie swoja wyspę - Kretę, jego maleńki, piękny kraj! Ziemia, niebo i morze były jego! To był jego dom. 

Więcej…
 
Przygotować się na śmierć PDF Drukuj Email
czwartek, 26 lipiec 2018 09:16

    W minonych dniach przeżyłem "zagęszczenie"  śmierci. Zmarła nagle Renata, moja kuzynka, a w parafii w ciągu jednego tygodnia sprawowaliśmy dziesięć pogrzebów. W tym kontekście pojawiło się we mnie pytanie: czy można przygotowacć się do śmierci?

    Na pewno przygotowanie do śmierci nie jest ucieczką od życia,  w którym jestem teraz "zanużony". Jezus Chrystus został przygotowany na śmierć przez gest pełny miłości, który wykonała kobieta z Betanii, namaszczając Go cennym olejkiem, którego woń "mówiła" o miłości. Pewien młody człowiek, gdy dowiedział się, że jest chory na nowowtór, spotkał się ze znajomym ksiedzem i powiedział: " W szkole mówił ksiądz, że śmierć młodego człowieka nie jest najgorszą z rzeczy na świecie. Są bowiem dwie dramatyczniejsze sytuacje, które mogą się nam zdarzyć. Możemy przejść przez życie nie kochając i możemy doświadczając miłości innych, nigdy im nie powiedzieć jak bardzo ich kochamy. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że jestem śmiertelnie chory, dotarło do mnie jak jestem kochany i postanowiłem powiedzieć moim bliskim jak bardzo ich kocham". Było to trudne, ale i piękne przygotwanie na odejście.

Więcej…
 
Co to znaczy "bliskie już jest Królestwo Niebieskie"? PDF Drukuj Email
czwartek, 12 lipiec 2018 16:59

    Dzisiaj natknąłem się na przepiękną interpretację o. Innocenzo Gargano, współczesngo włoskiego teologa i rekolekcjonisty: "Wraz z przyjściem Jezusa królestwo niebieskie zaistniało w świecie jako progresywna obecność światła Bożego. Światła, które dąży do rozprzestrzenienia się, aż dojdzie do krańców ziemi, poprzez pośrednictwo misji apostołów, którzy swoim przepowiadaniem ułatwiają szerzenie się królestwa na wszystkich drogach ziemi i aż po krańce świata".

 
Uczeń z uchem PDF Drukuj Email
poniedziałek, 18 czerwiec 2018 13:36

     Ewangelia Jana przedstawia nam bardzo piękny, ziemsko-mistyczny obraz. Otóż, św. Jan opisując Ostatnią Wieczerzę  podkreśla , że gdy apostołowie byli przy stole, umiłowany uczeń leżał oparty głową na  piersi Jezusa. Siła tego obrazu została, jak sądzę, lepiej uchwycona przez artystów niż przez teologów i biblistów. Artyści i ikonografowie przedstawiają na ogół nam ten obraz w następujący sposób: ukochany uczeń ma głowę opartą na piersi Jezusa w taki sposób, że jego ucho znajduje się bezpośrednio nad sercem Jezusa, a jego wzrok skierowany jest przed siebie, na zewnątrz. Cóż  za potężny obraz! Jeśli umieścisz ucho w odpowiednim miejscu na czyjejś piersi, usłyszysz bicie serca tej osoby. Umiłowany uczeń jest tym, który jest dostrojony do bicia serca Boga i patrzy na świat z tej perspektywy. Co więcej, Jan  przekazuje nam serię innych obrazów ilustrujących implikacje słyszenia bicia serca Boga.

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 4 z 29