Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



Chrzest i Komunia człowieka na księżycu PDF Drukuj Email
sobota, 20 lipiec 2019 14:36

      20 lipca 1969 r., w niedzielę, Amerykanie wylądowali na Księżycu, a mnie ochrzczono w Katedrze Oliwskiej (na zdjęciu z rodzicami chrzestnymi). Przez wiele lat myślałem i mówiłem o tym, iż tego dnia tylko to drugie wydarzenie miało charakter religijny i stało się początkiem mojej drogi wiary. Przeczytałem jednakże tekst w "The Tablet" (z 20 lipca 2019 r.) o przepięknym akcie, który miał miejsce na Księżycu. Otóż, Buzz Aldrin, jeden z astronautów, po wylądowaniu, a jeszcze przed wyjściem na powierzchnię Księżyca, powiedział do bazy na Ziemi: "Chciałbym poprosić o chwilę ciszy. Proszę wszystkich, którzy nas słyszą o moment kontemplacji wydarzeń ostatnich godzin oraz zapraszam do dziękczynienia w taki sposób, w jaki kto potrafi". Sam natomiast, po chwili, spożył chleb i wino, które przywiózł z nabożeństwa w kościele prezbiteriańskim, w którym pełnił rolę tzw. starszego. Piękne i ważne.

chrzest 1

 
Okno Przemienienia PDF Drukuj Email
wtorek, 16 lipiec 2019 05:59

     W zabytkowej katedrze w Durham można odkrywać współcześnie zrobiony witraż, który przyciąga wzrok pielgrzymów i turystów przybywających do tego cudownego miejsca. Światło bijące od przemienionego, pełnego światłości i blasku Jezusa ukrzyżowanego spada w dół i przenika przestrzeń i czas. "Prześwietla" takie osoby jak chłopiec, którego Jezus uzdrowił z epilepsji; św. Cuthbert'a, który żył w średniowieczu na północy Anglii i dochodzi do współczesności, a nawet wykracza poza nią. Witraż stawia na drodze Bożego światła wiele postaci.

    Jakże inaczej patrzy się na historię, współczesność i przyszłość przez "Okno Przemienienia". Dużo spokojniej. Światło jest potężniejsze aniżeli ciemność.

 

IMG 1768

 
Czekając na Słowo w obliczu śmierci Agnieszki, Ani i Łukasza PDF Drukuj Email
środa, 10 lipiec 2019 12:39

       Pierwszy tydzień lipca 2019 r. to czas pogrzebów trojga młodych ludzi związanych z gdyńskim „Mikołajem”. W niedzielę, 30 czerwca, w wypadku samochodowym,  zginęła Agnieszka z sześciomiesięczną Anią, którą nosiła pod sercem. Stało to się dokładnie w pierwszą rocznice jej ślubu z Piotrem. Kilka dni później zmarł Łukasz, 29 letni mężczyzna, który zmagał się przez krótki czas z chorobą nowotworową.

     Wobec tych faktów poczułem się jak Zachariasz, który traci głos i nie ma nic do powiedzenia oprócz stawiania znaków zapytania. Czekałem więc na Słowo i tak się stało, że czytania liturgiczne stały się swoistymi odpowiedziami-rekolekcjami. 

    W poniedziałek, 1 lipca czytaliśmy w Liturgii tekst z Księgi Rodzaju mówiący o targowaniu się Abrahama z Bogiem w sprawie Sodomy. W całym mieście nie było sprawiedliwego, by mogło ono ocaleć. Bóg czekał do pełni czasu, na jedynego sprawiedliwego, Jezusa Chrystusa. Tylko On jest w stanie ocalić tych, których my nie jesteśmy w stanie ocalić od wypadków i chorób. On, którego zmartwychwstanie było najbardziej radykalnym sprzeciwem wobec śmierci,  daje życie wieczne nawet tym, którzy przechodzą przez dramat śmierci fizycznej. 

     We wtorek, 2 lipca Liturgia przypomniała ucieczkę Lota i jego rodziny z Sodomy. Czy Bóg może zesłać na kogoś ogień i siarkę? Komentarze żydowskie mówią, że Bóg zesłał wpierw deszcz błogosławieństwa, który napotykając na zatwardziałość serca mieszkańców Sodomy,  zamienił się w siarkę i ogień. Nawet podanie przez Jezusa chleba Judaszowi, podczas Ostatniej Wieczerzy,  było gestem, który nie przebił się przez zatwardziałość serca apostoła,  skoro św. Jan napisał, że „wtedy wszedł w niego diabeł”. Bóg zawsze błogosławi, ale nasza zatwardziałość daje opór Bożej miłości. Jak trudno widzieć miłość Boga w trudnych wydarzeniach? Gdzie jest Jego miłosierdzie, gdy wokół choroby i śmierć?  Jak ślepi jesteśmy, że oskarżamy Boga, iż „siarka” śmierci i „ogień” chorób pochodzą od Niego? Przed ogniem i siarką,  które nie są od Boga, jest błogosławieństwo życia.  

     3 lipca obchodziliśmy święto Tomasza Apostoła. Liturgia wspominała zdarzenie opisane przez św. Jana dotyczące zagubienia Tomasza, który „nie był razem z nimi, gdy przyszedł Jezus”  (J 20, 24). Wtedy, gdy czujemy się zagubieni warto być z innymi, tam gdzie przychodzi Jezus. Jak piękną i wyzwalającą prawdą jest realne bycie we wspólnocie wiary, co widać zwłaszcza w obliczu takich faktów jak cierpienie i śmierć.

Więcej…
 
Druga naiwność z Toto PDF Drukuj Email
środa, 26 czerwiec 2019 09:36

     Dlaczego warto pójść na koncert Toto lub innego zespołu, który lubimy? Po to, by pomóc sobie w dojrzewaniu do "drugiej naiwności" o której kiedyś pisał Paul Ricoeur, zmarły w 2005 r. filozof francuski. Wspomniany myśliciel twierdził, że człowiek w dzieciństwie jest naiwny i niewinny na dziecięcy sposób i jest to naturalne i dobre. Potem z tego wyrasta i może stać się kimś cynicznym, skomplikowanym, opierającym się jedynie na swoim rozumie. Może jednak stać się po raz drugi, już z innych powodów niż dziecko, naiwnym i niewinnym. Może na nowo np uwierzyć w Świętego Mikołaja, tyle że już w dojrzały sposób. Myślę, że czterdziesto-, piećdziecio- i sześdziesięciolatkowie, którzy wypełnili wczoraj Operę Leśną w Sopocie, by posłuchać Toto i bawić się z amerykańskimi artystami, którzy grają już czterdzieści lat na scenach muzycznych, są ludźmi, którym zabawa na koncercie mogła pomóc w wejściu w "drugą naiwność".
     W teologii duchowości powyższą myśl Ricoeur'a wyraża stwierdzenie, iż człowiek idzie drogą od bycia "młodym głupcem" do zachowań "starego głupca" , by ostatecznie mieć szansę i przyjąć łaskę bycia "świętym głupcem". Do przejścia takiej drogi Toto nie wystarczy, ale myślę, że i nie zaszkodzi

 

 
Bóg, który kocha naszych nieprzyjaciół PDF Drukuj Email
niedziela, 02 czerwiec 2019 17:33

 

       Wracam z weekendowych dni rekolekcyjnych, które przeżyłem w domu krakowskich salwatorianów. Rozważaliśmy tekst niewielkiej Księgi Jonasza,  a przewodnikiem był nam łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś. Jak to dobrze, że można zaczerpnąć ze Źródła. Jak to dobrze spotkać ludzi, którzy kochają biskupa i dzieje się to dlatego, że on kocha Słowo. 

      Abp Grzegorz odsłonił nam Boga, który kocha naszych nieprzyjaciół. Jak trudno było to przyjąć Jonaszowi! Jak trudno to przyjąć chrześcijanom i żydom dzisiaj 

 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 30