Po drodze - blog ks. J. Sochy

    Chciałbym zapamiętać to, co dzieje się „po drodze” w moim życiu, a przez zapisywanie i dzielenie się ową pamięcią z innymi, pragnę stać się świadkiem Tego, który jest ze mną na drodze życia. Owego „po drodze” nie rozumiem jako określenia wskazującego na przygodność, czy też przypadkowość, ale raczej rozumiem je jako przestrzeń, czy też scenę dla wydarzeń.



Jak się nie nudzić? Czyli refleksja po wakacjach PDF Drukuj Email
niedziela, 09 wrzesień 2018 22:47

Okres wakacji to czas odwiedzania miejsc i ludzi. Może się jednak okazać, że kolekcjonowanie nowych i egzotycznych wrażeń wcale nie wyprowadza z nudy. Ciekawą intuicję napotkałem u R. Rolheisera. Otóż ten dociekliwy myśliciel zauważa, że słowo „zainteresowanie” wywodzi się od dwóch łacińskich słów „inter” i „esse”. Opisowo można powiedzieć, że zainteresowanie, to bycie wewnątrz istoty.  Można być w wielu miejscach, spotykać wielu ludzi, ale nigdy nie być wewnątrz tych doświadczeń, ciągle być na powierzchni i właśnie wtedy pojawia się znudzenie. Dzisiaj świat „proponuje” gadżety, filmy, podróże, gry, hobby, wiadomości, relacje z celebryckich wydarzeń, transmisje sportowe, wiele spraw do których wnętrza nie mamy dostępu i ostatecznie, gdy ich posmakujemy po wierzchu, to pozostawiają nas one znudzonymi.

Nasza zwyczajność, a więc m.in.: rodzinny czy plebanijny stół obiadowy, miejsce pracy, dojazd do pracy, kościelne nabożeństwo, sąsiedzkie spotkanie…. czyli nasza codzienna rutyna, nasz codzienny chleb, to są właśnie te rzeczywistości, które są szansą, by wejść w nie, w głąb. Doświadczenie nie jest tym, co dzieje się z nami, ale jest tym, co my z nim robimy.

Więcej…
 
Kościół w płomieniach PDF Drukuj Email
wtorek, 04 wrzesień 2018 19:13

   Strasznie boli to, co dzieje się w Kościele. Ujawnione skandale seksualne z udziałem hierarchów i walka byłego nuncjusza przeciwko papieżowi sprawiają, że Kościół płonie w ogniu grzechu. Jednakże w tym samy czasie, ten sam Kościół, płonie ogniem Ducha Świętego w wielu miejscach. Miałem okazję tego doświadczać w Krakowie, podczas rekolekcji, które prowadził abp Grzegorz Ryś. Rozważał z rekolektantami Pierwszy List do Koryntian i zatytułował swoje rekolekcje: „Wielkie pytania Kościoła”. Słowo Boże poruszało, pocieszało i otwierało nowe przestrzenie. Innym pocieszeniem Ducha była dla mnie ekumeniczna modlitwa, którą przeżyłem w przepięknej katedrze w Durham. Podczas modlitwy wieczornej,  w tej anglikańskiej świątyni,  modlono się za papieża Franciszka,  prosząc Boga o błogosławieństwo na trwającą wtedy pielgrzymkę papieską w Irlandii. Byłem poruszony tą pamięcią duchownego anglikańskiego o papieżu. Duch przekracza granice i pozwala się jednoczyć w Kościele. 

Więcej…
 
O depresji, seminarzyście i Eliaszu PDF Drukuj Email
sobota, 11 sierpień 2018 20:07

       (refleksja do Liturgii 19 niedzieli zwyklej rok B)

      Ronald Rolheiser opowiadał kiedyś ciekawą historię młodego seminarzysty, który wydawał się idealnym kandydatem do kapłaństwa. Był: inteligentny, sumienny, pobożny, uczciwie pracujący intelektualnie, przejęty troską o ludzi ubogich. Jawił się jako ponadprzeciętny wobec innych studentów w seminarium. Nie był zainteresowany piciem piwa, kłóceniem się o piłkę nożną, plotkowaniem czy traceniem czasu na bzdury i jałowe sprawy. Podczas gdy jego kolegom zdarzały się momenty marnotrawienia czasu,  on  zwykle znajdował się w kaplicy, w bibliotece lub przy  biurku, zajęty poważniejszymi sprawami. Co więcej, zawsze był uprzejmy i grzeczny wobec innych, nie przeklinał i nie używał slangu. Wszystko co robił było właściwie i ułożone. Zastanawiające jednak było to, że nikt nie zauważał w nim świętego. Owszem, był szczerym, młodym człowiekiem, ale nie emanował szczęściem. To, co promieniowało z jego osoby, nie było życiem, lecz depresją. Jego wejście do pokoju powodowało „duszność”, odbierało innym życiową energię i gasiło radość. Wydaje się, że robił wszystko dobrze, ale w niewłaściwy sposób. Pozostali seminarzyści byli wystarczająco spostrzegawczy i dobroduszni, aby uznać, że ich kolega potrzebuje pomocy i wyznaczali sobie dyżury, by usiąść z nim przy stole, by go pocieszyć i z nim rozmawiać. Rektor seminarium również rozpoznał problem i wysłał go do psychologa, który diagnozując go powiedział, że znajduje się na skraju klinicznej depresji i że dobrze byłoby, przynajmniej na jakiś czas, opuścić seminarium. Ów mężczyzna opuścił seminarium na dobre i w wyniku terapii odzyskał zdrowie. Dziś jest mężem i ojcem, który,  gdy wchodzi do jakiegoś pomieszczenia to wnosi energię życiową i promieniuje wewnętrzną radością.

Więcej…
 
Eucharystia z pustą ręką PDF Drukuj Email
niedziela, 05 sierpień 2018 00:10

         John Shea, współczesny,  amerykański pisarz religijny,   opowiada taką oto przepiękną przypowieść :

        Na Krecie mieszkał kiedyś człowiek, który głęboko kochał swoje życie. Lubił uprawiać ziemię, czuł ciepłe słońce na swoich nagich plecach, gdy pracował na polach i czuł ziemię pod stopami, gdy po niej chodził. Kochał sadzenie, zbiory i zapach natury. Kochał swoją żonę, rodzinę i przyjaciół. Lubił przebywać z nimi, jeść razem, pić wino, rozmawiać i kochać się. I kochał szczególnie swoja wyspę - Kretę, jego maleńki, piękny kraj! Ziemia, niebo i morze były jego! To był jego dom. 

Więcej…
 
Przygotować się na śmierć PDF Drukuj Email
czwartek, 26 lipiec 2018 09:16

    W minonych dniach przeżyłem "zagęszczenie"  śmierci. Zmarła nagle Renata, moja kuzynka, a w parafii w ciągu jednego tygodnia sprawowaliśmy dziesięć pogrzebów. W tym kontekście pojawiło się we mnie pytanie: czy można przygotowacć się do śmierci?

    Na pewno przygotowanie do śmierci nie jest ucieczką od życia,  w którym jestem teraz "zanużony". Jezus Chrystus został przygotowany na śmierć przez gest pełny miłości, który wykonała kobieta z Betanii, namaszczając Go cennym olejkiem, którego woń "mówiła" o miłości. Pewien młody człowiek, gdy dowiedział się, że jest chory na nowowtór, spotkał się ze znajomym ksiedzem i powiedział: " W szkole mówił ksiądz, że śmierć młodego człowieka nie jest najgorszą z rzeczy na świecie. Są bowiem dwie dramatyczniejsze sytuacje, które mogą się nam zdarzyć. Możemy przejść przez życie nie kochając i możemy doświadczając miłości innych, nigdy im nie powiedzieć jak bardzo ich kochamy. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że jestem śmiertelnie chory, dotarło do mnie jak jestem kochany i postanowiłem powiedzieć moim bliskim jak bardzo ich kocham". Było to trudne, ale i piękne przygotwanie na odejście.

Więcej…
 
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 26