Start Teksty ks. J. Sochy

Teksty ks. Jacka Sochy


      Ojciec Joachim Badeni usłyszał kiedyś w konfesjonale: „Ty chamie, ty parobku, jak ty żyjesz?”. Miał wtedy dwadzieścia dwa lata. Jak twierdził było to prawdą, ale źle powiedzianą[1]. Następnie w czasach swej młodości chodził do spowiedzi dwa razy w roku i czynił to tylko ze względu na rodzinę. Tamte spowiedzi, choć były ważne, wprowadziły w jego życie lęk. O. Badeni podkreślał, że było tak, bo nic nie wiedział o Duchu Świętym.
 

Więcej…

 

     Ks. Daniel Berrigan, współczesny amerykański pisarz, jezuita, napisał kiedyś ciekawy tekst zatytułowany: "Dziesięć przykazań na dłuższą metę". Autor postanowił ofiarować czytelnikowi podążającemu długą drogą życia, dotkniętemu czasami zmęczeniem i zniechęceniem, coś co będzie jak światło, które wskazuje właściwy kierunek.

     Myślę, że warto wziąć pod uwagę podpowiedzi o. Berrigan’a zwłaszcza w kontekście rozpoczynającego się nowego roku. Pokazują one w jaki sposób można wcielać chrześcijaństwo w życie. Oto one:

Więcej…

 
Na portalu wiara.pl odbył sie czat z ks. Jackiem Sochą. Zapraszamy do lektury: http://spotkania.wiara.pl/doc/695531.Czym-powinna-byc-parafia-i-kim-powinien-byc-ksiadz
 
Nie tak dawno spotkałem księdza Thomasa ze Szwecji, który przyjechał do Polski na kilka dni i dwukrotnie mieliśmy okazję koncelebrować Mszę św. Podczas jednej z rozmów okazało się, że mój gość jest eksduchownym protestanckim. W pewnym momencie swojego życia, wraz z małżonką, przeszedł na katolicyzm, a następnie przyjął święcenia kapłańskie. Słysząc jego historię stwierdziłem, iż miał bogatą historię powołania, a on potwierdzając dodał: „owszem, ale i musiałem wiele zostawić”. Te słowa zapadły mi bardzo w pamięci. Dlaczego? Myślę, że jest w nich jakieś dotknięcie głębokiej prawdy o życiu każdego człowieka: trzeba zgodzić się na pozostawienie wielu spraw, na utratę, by doświadczyć bogactwa, piękna, głębi i nowości.

Więcej…

 
     Święcenia kapłańskie przyjąłem w 1994 roku, tak więc od 16 lat jestem księdzem, a od 17 lat jestem duchownym z racji przyjęcia diakonatu. Co to znaczy być osobą duchowną? Dla mnie duchowny oznacza człowieka poddanego Duchowi Świętemu. W tym sensie najbardziej duchownym był Jezus Chrystus. Nie przyjął święceń diakonatu, a był duchownym. Można więc być duchownym nie przyjmując święceń i można je przyjąć i nie żyć Duchem Świętym.

Więcej…

 
 
 
     Pewien znajomy Benedykta XVI dzielił się swoim trudem przeżywania drogi wiary. Powiedział wprost, że „właściwie trzeba być wdzięcznym Bogu, że pozwolił, by tak wielu ludzi, ze spokojnym sumieniem, pozostało niewierzącymi. Gdyby bowiem otworzyły im się oczy i gdyby doszli do wiary, w naszym świecie nie unieśliby jej zobowiązań moralnych”. Papież komentując to stwierdzenie napisał: „Uderzyła mnie przede wszystkim myśl, że wiara jest ciężarem, z którym mogą sobie poradzić jedynie siłacze – że wiara jest nieomal karą, w każdym razie wymaganiem, z którym niełatwo się uporać. Wiara zatem nie tyle by ułatwiała, ile utrudniała zbawienie” ( J. Ratzinger, Prawda. Wartości. Władza, Kraków 1999, s. 28-29).

Więcej…

 
 
     Z filmu zatytułowanego „Dzieci Ireny Sendlerowej” mocno zapamiętałem pewną niezwykłą scenę. Chodzi o ten moment, gdy główna bohaterka została zaproszona przez swoich żydowskich przyjaciół na świętowanie Paschy i stała się świadkiem wyjątkowego wydarzenia. Otóż, rzecz działa się w getcie warszawskim podczas wielkiego prześladowania i eksterminacji. W atmosferze terroru zasiadano do wieczerzy paschalnej i w czasie tej uroczystości, głowa rodu-stary rabin zadał pytanie swojej wnuczce: dlaczego ta noc jest inna od pozostałych nocy? Młoda dziewczynka zgodnie z tradycją miała odpowiedzieć, że na pamiątkę tego, że kiedyś byliśmy w niewoli , jednakże zostaliśmy uwolnieni. W tamtym momencie było jej niezwykle trudno to powiedzieć. Tradycyjne słowa wypowiedziała z płaczem.
     Czy nie było w owym świętowaniu nieprawdy? Myślę, że nie. Ci ludzie świętowali w niewoli zewnętrznej, gdyż tęsknili za wolnością wewnętrzną. Zadbali, by ich Święta były piękne. Mimo brudu, głodu, nędzy i śmierci chcieli uroczyście wychwalać Boga, który daje wolność. Oni nauczyli się świętowania i ta umiejętność serca była wyzwalająca nawet w tak okropnych okolicznościach.
    Piszę te słowa u początku Wielkiego Postu i zastanawiam się jak przygotować siebie i parafian pośród których żyję na Święta Paschalne? Będziemy wspominać i przeżywać nie tylko prawdę o Passze z czasów egipskich, ale i Przejście Jezusa od śmierci do życia oraz aktualną Paschę Kościoła, w której Bóg chce przeprowadzić dzisiejszego człowieka od niewoli do wolności i od śmierci do życia.
     Bóg pragnie zbawić-uratować człowieka i jego szczęście, a Wielki Post i Święta Paschalne wyjaśniają co to znaczy oraz dają okazję, by to przeżyć. Jean Corbon, melchicki, żyjący w Libanie, ksiądz katolicki w swojej głębokiej i pięknej książce: Liturgia-Źródło Wody Życia pisze: Co zatem oznaczało zbawić człowieka? Zrobić mu wykład z teologii? Dać mu prawo moralne, nawet gdyby to było prawo miłości? Nauczyć go przemiany struktur w wymiarze osobistym, społecznym czy światowym? Obwieścić mu, w najdrobniejszych szczegółach kult, który byłby miły dla jego Stwórcy? Objawić mu, że Bóg jest Ojcem, że jest dobry i miłosierny, podpowiadając mu, jak umiemy to robić wobec siebie nawzajem w pomyślnych chwilach? A co po tym? Wszystkiego tego człowiek szuka po omacku od stuleci w swoich religiach, filozofiach, naukach i ideologiach. Nie brakuje w dziejach, nawet najnowszych, bohaterów sprawiedliwości i umiłowania człowieka. A co po tym? Po tym wszystkim pozostaje zasadnicza kwestia, która przygniata człowieka i pozostaje bez realnego rozwiązania: istnieję, ale istnieję dla śmierci, w każdej chwili i chwili ostatniej. Po co więc moralne wzorce i obietnice wzniosłego życia, skoro korzeń tej ponurej tragedii, czyli śmierć, nie zostaje wyrwany?...
…Gdyby pojawienie się Boga w człowieku nie dotknęło tej głębi, zakpiłby On sobie tylko z niego. Tak właśnie dzieje się z wszystkimi religiami i ideologiami: nie mogąc zażegnać śmierci, proponują człowiekowi, aby przestał o niej myśleć. Natomiast „głupstwem tajemnicy” (1 Kor 1,17-25) jest wejście w śmierć. Pojawienie się rzeki wody życia w naszych dziejach to jedyne poważne wydarzenie, ponieważ zderza się ono z naszą śmiercią.
      Liturgia sprawowana w kościele ma więc swoje ważne zadanie: ma nas przygotować na śmierć, czyli na spotkanie z Jezusem Chrystusem, który jak rzeka wody życia nie pozwoli nam zginąć i wyrwie z nas ten najgłębszy śmiercionośny „korzeń”. Chciałbym więc tak przeżyć liturgię Wielkiego Postu i Triduum Paschlanego, by ożywiła we mnie to, co dotknięte śmiercią, by nie pozwoliła umrzeć mojej nadziei i miłości. Mam więc marzenie, by i ci, którzy będą przeżywać ze mną te najbliższe dni zostali ożywieni w tym, co w nich umiera. Marzę w końcu, by kiedyś Jezus Chrystus u kresu mojego życia wyrwał najgłębszy, śmiercionośny korzeń i ożywił na wieczność mnie i moje siostry i braci.
 
 
Gdynia, 2010-02-20
 
 
 
        Pablo Picasso jako młody chłopiec przeżył ciekawe doświadczenie. Pewnego dnia wybuchł groźny pożar w miejscowości w której się wychowywał. Wielu ludzi ogarnęły przerażenie, panika i niepokój, natomiast mały Pablo patrzył na to wszystko wtulony w mocne objęcia swojego ojca, przy ojcu czuł się bezpiecznie i spokojnie pomimo zewnętrznego zamętu.
         Wiele lat później, już jako dorosła osoba, przywołał to wydarzenie opisując je jako istotne w procesie formacji swojej osobowości . Niektórzy krytycy sztuki twierdzą, że Picasso malował z tamtej, dziecięcej pespektywy. W jego obrazach można zauważyć, iż patrzy na świat pełen harmideru i nieporządku z miejsca bezpiecznego.

Więcej…

 
 
 
         Pod koniec lutego 2007 roku na łamach „Przeglądu” ukazał się przedruk z jednej z włoskich gazet. Zawierał on bardzo kontrowersyjny materiał. Otóż włoski dziennikarz podszywając się pod różne postaci udawał penitenta przystępującego do Spowiedzi Św. Uczynił to prawie czterdziestokrotnie, a następnie opisał, to co usłyszał od kapłanów, których spotkał w konfesjonale. Artykuł miał m.in. za zadanie ukazać różnorodność reakcji spowiedników na ten sam problem. Kim jest spowiednik i co powinien mówić w konfesjonale? Próbując odpowiedzieć na to pytanie chciałbym podjąć krótką refleksję na temat sposobu ustanowienia tego sakramentu i stanu ducha, w którym znajdowali się uczniowie Jezusa w momencie otrzymania władzy rozgrzeszania. Ten niezauważany motyw z Ewangelii Janowej może pomóc nam odkryć głębię i piękno otrzymywanego przebaczenia.

Więcej…

 
 
 
     Nie dawno otrzymałem list, w którym moja znajoma napisała, iż gdybyśmy przeżywanie Roku Kapłańskiego ograniczyli jedynie do zintensyfikowania modlitwy za księży, to znaczy, że zawężyliśmy rozumienie istoty papieskiej inicjatywy.
Na czym więc winno polegać przeżywanie tego czasu? Otóż przypominam sobie dwie reakcje pewnych mniszek w kontakcie z księżmi, które mogą rzucić pewne światło na powyższy problem.

Więcej…

 
      Istnieją dwie klasyczne koncepcje doskonałości: grecka i hebrajska. Doskonałość to - dla starożytnych Greków - bycie bez skazy, bez wady i bez usterki, a odmierzana była poprzez odwoływanie się do standardu wyznaczanego przez kryterium całościowości, prawdy, dobra i piękna. Bycie doskonałym było więc równoznaczne z niegrzeszeniem. Hebrajska koncepcja doskonałości - można tutaj już mówić o świętości - była i jest całkowicie odmienna. Opiera się ona na twierdzeniu, iż bycie świętym to kroczenie z Bogiem pomimo doświadczania słabości. Święta doskonałość oznacza tutaj bycie w Bożej obecności bez względu na fakt, iż nie dostaje się do ideału wyznaczanego przez takie normy jak całościowość, dobroć, prawda i piękno.

Więcej…

 
Więcej artykułów…